-Wiesz...
W sumie to się nad tym nie zastanawiałem.-pokiwałem głową.
-Może ktoś z klasy ma pomysł.-zaproponował nauczyciel.
-Ja mam.-podniosła się Miriam z ławki.
Tym razem była w czarnych spodniach, bordowej koszuli z dużym dekoltem i miała brązowe, skórzane botki, na jej szyi wisiał piękny, beżowy sznur pereł..
-Możecie mówić ludziom, że Marcel zmienił stylówkę, a ja mu w tej metamorfozie pomogłam.-uśmiechnęła się do mnie.
-Właśnie!- przytaknęła jej Kate.
-Jak zawsze mówisz o sobie.-usłyszałem głos z końca klasy.
Wszyscy się rozeszli, żeby zobaczyć kto mówi. Oczywiście był to nikt inny jak sam Liam Payne. Najgorszy chłopak w klasie. Ma on podobny styl do Mitsu. Ciężkie, ćwiekowane buty i starta, znoszona, skórzana kurtka. Podszedł do naszej grupki stanął koło Miriam i objął ją w talii. Przysunął ją do siebie i zatopił w jej ustach. Na jej twarzy wymalowało się zdziwienie. Jego język brutalnie wpychał się do jej gardła. Mnie rozrywało miliard emocji od środka. Myślałem, że zaraz nie wytrzymam i rzucę się na niego z pięściami. W ostatniej chwili, gdy już się zbliżałem, odepchnęła go.
-Co ty sobie myślisz!-spoliczkowała go.
-Widzisz jaka jest łatwa! Nie warto zwracać na nią uwagi.-powiedział do mnie.
-Zamknij się idioto!-wrzasnęła Kate.
-Ona wcale nie jest łatwa. Jak możesz mówić tak o dziewczynie!-popchnąłem go.
-Panowie spokój, bo pójdziecie obaj do dyrektora.-zagroził profesor rozdzielając nas.
-Dobrze. Już jesteśmy spokojni.-skierowałem moje słowa do nauczyciela.
-Ja myślę Styles. Pamiętaj to jeden z twoich warunków.-zagroził palcem.
-Pamiętam...
Rzuciłem przelotne spojrzenie na Liama. Gapił się cały czas na mnie. Skierowałem się do swojej ławki, a on przeniósł swój wzrok na Kate. Chwilę się patrzył, gdy się odwróciła uśmiechnął się. Wielkim zaskoczeniem był fakt, że uśmiech został odwzajemniony. Czyżby tych dwoje coś więcej łączyło? Ale w takim razie po co udawaliby tą kłótnie. Ja bym nigdy ukochanej dziewczyny nie obraził... Nic z tego nie rozumiem. To nie ma najmniejszego sensu przecież.
Całą lekcję przesiedziałem w ławce. Skupiłem całą swoją uwagę na tej dwójce. Całą, ale dosłownie całą lekcję wymieniali się słodkimi spojrzeniami i uroczymi uśmieszkami. Normalnie, aż chwilami mnie mdliło. Może myślicie, że jestem dziecinny, ale to było zbyt cukierkowe. Gdy dzwonek zadzwonił informując nas o zakończonej lekcji, Kate wybiegła jak poparzona. Za nią zaraz wybiegł Liam. W ogóle nic z tego nie rozumiałem. Chciałem iść za nimi, ale po co... Jeszcze zobaczyłbym coś niepożądanego. Tak, więc udałem się do swojej szafki. Spokojnie otworzyłem zamek i uchyliłem drzwiczki. Myślałem, że mam jakieś zwidy. Szybko je zamknąłem. Oczywiście zwróciło to ogromną uwagę osób na korytarzu. Uśmiechnąłem się tylko speszony i szybkim krokiem podążyłem do łazienki.
Stanąłem nad umywalkami. Wsparłem się na blacie i spojrzałem na swoje odbicie w lustrze. Wyglądałem jak jakiś obłąkany. Przerażenie nie chciało zniknąć z mojej twarzy. Odkręciłem kran i przemyłem twarz wodą. Miałem nadzieję, że to trochę mnie pobudzi. Jeszcze raz rzuciłem okiem na siebie, przeczesałem włosy i założyłem czapkę. Wyciągnąłem telefon z tylnej kieszeni i zanim go odblokowałem dostałem wiadomość. Z numeru prywatnego...
-Może ktoś z klasy ma pomysł.-zaproponował nauczyciel.
-Ja mam.-podniosła się Miriam z ławki.
Tym razem była w czarnych spodniach, bordowej koszuli z dużym dekoltem i miała brązowe, skórzane botki, na jej szyi wisiał piękny, beżowy sznur pereł..
-Możecie mówić ludziom, że Marcel zmienił stylówkę, a ja mu w tej metamorfozie pomogłam.-uśmiechnęła się do mnie.
-Właśnie!- przytaknęła jej Kate.
-Jak zawsze mówisz o sobie.-usłyszałem głos z końca klasy.
Wszyscy się rozeszli, żeby zobaczyć kto mówi. Oczywiście był to nikt inny jak sam Liam Payne. Najgorszy chłopak w klasie. Ma on podobny styl do Mitsu. Ciężkie, ćwiekowane buty i starta, znoszona, skórzana kurtka. Podszedł do naszej grupki stanął koło Miriam i objął ją w talii. Przysunął ją do siebie i zatopił w jej ustach. Na jej twarzy wymalowało się zdziwienie. Jego język brutalnie wpychał się do jej gardła. Mnie rozrywało miliard emocji od środka. Myślałem, że zaraz nie wytrzymam i rzucę się na niego z pięściami. W ostatniej chwili, gdy już się zbliżałem, odepchnęła go.
-Co ty sobie myślisz!-spoliczkowała go.
-Widzisz jaka jest łatwa! Nie warto zwracać na nią uwagi.-powiedział do mnie.
-Zamknij się idioto!-wrzasnęła Kate.
-Ona wcale nie jest łatwa. Jak możesz mówić tak o dziewczynie!-popchnąłem go.
-Panowie spokój, bo pójdziecie obaj do dyrektora.-zagroził profesor rozdzielając nas.
-Dobrze. Już jesteśmy spokojni.-skierowałem moje słowa do nauczyciela.
-Ja myślę Styles. Pamiętaj to jeden z twoich warunków.-zagroził palcem.
-Pamiętam...
Rzuciłem przelotne spojrzenie na Liama. Gapił się cały czas na mnie. Skierowałem się do swojej ławki, a on przeniósł swój wzrok na Kate. Chwilę się patrzył, gdy się odwróciła uśmiechnął się. Wielkim zaskoczeniem był fakt, że uśmiech został odwzajemniony. Czyżby tych dwoje coś więcej łączyło? Ale w takim razie po co udawaliby tą kłótnie. Ja bym nigdy ukochanej dziewczyny nie obraził... Nic z tego nie rozumiem. To nie ma najmniejszego sensu przecież.
Całą lekcję przesiedziałem w ławce. Skupiłem całą swoją uwagę na tej dwójce. Całą, ale dosłownie całą lekcję wymieniali się słodkimi spojrzeniami i uroczymi uśmieszkami. Normalnie, aż chwilami mnie mdliło. Może myślicie, że jestem dziecinny, ale to było zbyt cukierkowe. Gdy dzwonek zadzwonił informując nas o zakończonej lekcji, Kate wybiegła jak poparzona. Za nią zaraz wybiegł Liam. W ogóle nic z tego nie rozumiałem. Chciałem iść za nimi, ale po co... Jeszcze zobaczyłbym coś niepożądanego. Tak, więc udałem się do swojej szafki. Spokojnie otworzyłem zamek i uchyliłem drzwiczki. Myślałem, że mam jakieś zwidy. Szybko je zamknąłem. Oczywiście zwróciło to ogromną uwagę osób na korytarzu. Uśmiechnąłem się tylko speszony i szybkim krokiem podążyłem do łazienki.
Stanąłem nad umywalkami. Wsparłem się na blacie i spojrzałem na swoje odbicie w lustrze. Wyglądałem jak jakiś obłąkany. Przerażenie nie chciało zniknąć z mojej twarzy. Odkręciłem kran i przemyłem twarz wodą. Miałem nadzieję, że to trochę mnie pobudzi. Jeszcze raz rzuciłem okiem na siebie, przeczesałem włosy i założyłem czapkę. Wyciągnąłem telefon z tylnej kieszeni i zanim go odblokowałem dostałem wiadomość. Z numeru prywatnego...
"Idź i zmierz się ze mną!"
-M
Myślałem, że to się już skończyło. Jednak nie... Zabiję tę osobę. No nie ręczę za siebie.
Zebrałem się w sobie i wyszedłem z toalety. Szedłem normalnie, ale i tak wpadłem na jakąś laskę. Tak mocno ją pchnąłem, że upadła na podłogę. Nie wiem skąd, ale ją znałem... Miała na sobie biały t-shirt, obcisłe jeansy i pomarańczową marynarkę. Pomogłem jej wstać i wtedy zauważyłem, że jest mojego wzrostu. Popatrzyłem na jej buty i wiele się wyjaśniło. Na nogach miała szpilki pod kolor do marynarki.
-Wybacz nie chciałem Cię przewrócić.-zacząłem.
-Jasne nie ma problemu Marcel. Zdarza się.-uniosła kąciki ust.
-Skąd znasz moje imię?
-Chodzimy razem do szkoły głuptasie. Jak mogłabym Cię nie znać?!-trąciła mnie w ramię.
-Nie pomyślałem! Karoline prawda?-skinęła głową- Zmieniłaś się. Nie masz aparatu na zębach, inaczej się ubierasz, nosisz szpilki. Gdzie podziała się tamta Karoline i co z nią zrobiłaś?-zażartowałem.
-I kto to mówi. Sam wyglądasz inaczej.-zaśmiała się.
-No trochę się zmieniło.-powiedziałem i zabrzmiał dzwonek, przerywając naszą wymianę zdań.
-Idę na lekcję. Do zobaczenia.-puściła mi oczko.
-Pa. A i tak wyglądasz sexy.-rzuciłem odwracając się.
Podszedłem do szafki i spokojnie ją otworzyłem. Na korytarzu już nikogo nie było. Wiecie co tam się znajdowało? Całą szafkę miałem wyklejoną moimi zdjęciami w kajdankach. Ktoś ma tego tysiące kopii. Na samym środku była mała koperta. Wziąłem ją do ręki i otworzyłem.
"To nie koniec piekła Styles..."
-M
Bez zawahania udałem się do dyrektora. Przecież szafka sama nie mogła się wykleić. Ktoś podczas lekcji wszedł do szkoły i zrobił to wszystko...
Stanąłem przed sekretariatem. Delikatnie nacisnąłem srebrną klamkę i pchnąłem drzwi. W pomieszczeniu było przyjemnie ciepło i pachniało w nim ciasteczkami.
-Dzień dobry, czy mogę ci w czymś pomóc?-zapytała sekretarka.
-Tak. Chciałem rozmawiać z dyrektorem.
-A w jakiej sprawie?-uśmiechnęła się i wyciągnęła notes.
-Ktoś zrobił mi kawał, ale nie był zabawny. Chciałem z nagrań dowiedzieć się kto to.-uniosłem delikatnie kąciki ust.
-Dobrze. Imię i nazwisko poproszę.
-Marcel Styles.
-A to ty jesteś...-przerwała i zaczęła zapisywać coś w notesie.-Możesz wejść do dyrektora.
-Dziękuję.-powiedziałem trochę zdezorientowany jej zachowaniem.
Wielkie drzwi obite skórą. Wyglądają trochę strasznie, ale przecież nie mam czego się bać... Prawda?
-Dzień dobry Marcel. Usiądź proszę.-wstał i wskazał mi krzesło stojące naprzeciwko jego biurka.
-Dzień dobry.-zająłem miejsce.
-To co Cię do mnie sprowadza?-upił łyk gorącej kawy.
-W sumie to nie wiem jak zacząć. Po lekcji poszedłem do swojej szafki i znalazłem tam milion moich zdjęć w kajdankach. Cała szafka była tym wyklejona. Przyszedłem tu, bo chciałbym zobaczyć nagrania z kamer. Chce wiedzieć kto to zrobił.
-Dobrze. To było na tej przerwie?-powiedział równocześnie szukając czegoś w szufladzie.
-Tak. Na tej.
-Dobrze. Tu mam nagranie. Właśnie je włączam. Zaraz dowiemy się prawdy. Podejdź tu do mnie.
Podniosłem się z fotela i stanąłem obok dyrektora. Nagranie tylko chwilę się wczytywało. Jak on zapamiętał, gdzie mam szafkę? Nie wiem czy chce wiedzieć.
-Dobrze, to zobaczmy co tu mamy.-puścił nagranie z lekcji.
-Niech Pan przewinie trochę.
-Dobrze.-wykonał moje polecenie.
-Stop!-krzyknąłem- To on! Nie widać twarzy. Tylko czarną bluzę.
-To może być każdy. Bardzo mi przykro, ale nie mogę Ci pomóc.-skierował przygnębiające słowa w moją stronę.
Miałem ochotę rzucać czym popadnie o ścianę. Zniszczyć wszystko co stanie na mojej drodze. Skumulowały się wtedy we mnie wszystkie emocje. Byłem w stanie tam wybuchnąć, ale w porę się opanowałem.
-Panie dyrektorze Gemma przyszła na rozmowę o prace.-uchyliła drzwi do gabinetu sekretarka.
-Dziękuję. Dam sobie jakoś z tym radę i do widzenia.-rzuciłem wychodząc z pokoju.
W drzwiach minąłem się z wspomnianą wcześniej dziewczyną. Mogę powiedzieć, że była niższa niż ja i miała przewspaniałą figurę. Z tego co pamiętam była ubrana w granatową marynarkę, starte, jeansowe shorty, biały T-shirt z napisem: „You Like Me But I Don't Like You” i brązowe, skórzane, wysoko wiązane buty. Przypominała mi trochę Miriam tyle, że miała blond włosy i ładniejsze oczy. Tylko tyle zapamiętałem, bo potem ona zniknęła w sprawie rozmowy o pracę.
Wracając do mojej sytuacji...Bez sensu, nic z tego nie rozumiałem. Myślałem, że kamery jakoś pomogą. Na nic się to zdało. Nie wiedziałem co robić. Miałem dość tego faceta. Rujnował mi życie. Cały czas dostawałem jakieś tajemnicze sms-y albo wiadomości na karteczkach. Jeszcze tylko teraz brakowało mi takiej rozrywki. Wystarczająco dużo problemów miałem i bez tego. Zupełnie nie wiedziałem co mam robić... Z jednej strony bardzo pragnąłem być z Miriam, a z drugiej nie mogłem ryzykować, że moja tajemnica się wyda. Wszyscy myśleli, że przeszedłem cudowna metamorfozę za sprawą litości Mitsu. Co robić, co robić?
Tak
długo byłem u dyrektora, że nie miałem już lekcji. Poszedłem do
biblioteki, aby wypożyczyć lekturę do przeczytania. Delikatnie
nacisnąłem klamkę i wszedłem do pomieszczenia. Pachniało w niej
starym papierem i farbą drukarską. Biblioteka jak biblioteka...
Masa regałów z książkami. Chyba wszystkie możliwe typy książek
się tam znajdują. W każdym bądź razie każdy znajdzie tam coś
dla siebie. Oprócz książek były tez stoły do nauki. Na każdym
stały cztery lampy i około dwunastu krzeseł przy każdym. Przy
paru z nich siedziały osoby i powtarzały na jutro albo spisywały
notatki. W oddali dostrzegłem Margaret- naszą bibliotekarkę. To
przeurocza i zabawna staruszka. Jest tak koło 70-ątki, ale
zachowała swoją urodę. Jest moją dobrą przyjaciółką z czasów
„grzecznego” Marcela. Zawsze się jej radziłem, gdy nie
wiedziałem co mam zrobić. Dość często tu bywałem, żeby być
tym kujonkiem. Jednak są plusy przychodzenia tu... Jest tu bardzo
cicho i spokojnie.
Skierowałem
się ku biurku bibliotekarki.
-Dzień
dobry. Chciałem wypożyczyć lekturę.
-Witaj
chłopcze. Jak się nazywasz?-delikatnie się uśmiechnęła.
-To
ja Marcel. Nie poznaje mnie Pani?-uniosłem kąciki ust.
-Dobry
żart młodzieńcze.
-To
ja może pokarze legitymacje.-wyciągnąłem z portfela wspomniany
przedmiot.
-O
Jezu!-podskoczyła ze zdziwienia- To naprawdę ty kochaniutki.
-Tak
ja. To mogę prosić „Folwark zwierzęcy” Georg'a
Orwell'a?-zaśmiałem się z jej zarumienionych ze wstydu policzków.
-Naturalnie.
Już po nią idę.-podniosła się z fotela i zniknęła ze regałami.
Chwile
po jej odejściu w bibliotece rozległ się ogromy huk. Zacząłem
się rozglądać co się stało i wtedy zobaczyłem Karoline i jej
dwóch przyjaciół. Nigdy się z nimi nie rozstawała. Z początku
była nieśmiałą dziewczyną z dwoma fajnymi kumplami. Nosiła
aparat na zębach, swetry w kwiatki i była raczej skryta. Trochę
przypominała mi moją babcie przez te ubrania. Od kąd ją znam
zastanawiam się dlaczego tacy fajni kolesie się z nią przyjaźnią.
Niall to zabawny facet. Uwielbia się wygłupiać i robić kawały.
Zayn zaś to twardziel. Uważa, że wszystkie laski w tej szkole na
pstrykniecie jego palców są jego. Są czasami denerwujący, ale na
ogół ich lubię. Tak prawdę mówiąc to zastanawiam się dlaczego
wcześniej się z nią nie zaprzyjaźniłem. Jest rok starsza ode
mnie. A zwłaszcza teraz, gdy przeszła ta metamorfozę... Ahh...
Rozmarzyłem się odrobinkę, wybaczcie.
Teraz
razem z brunetką zbierali masę książek i zeszytów z podłogi.
Chyba, któreś z nich wpadło na pomysł uczenia się na jutro.
-Już
jestem. Wybacz, ze tyle czekałeś. Jestem już za stara na te
prace.-powiedziała szukając mojej karty bibliotecznej.
-Och,
gdzież tam. Jest Pani idealna na to stanowisko.-uśmiechnąłem się.
-Dziękuję.
Proszę, twoja książka.-podała mi przedmiot.
-Ależ
nie ma za co. Na mnie możesz polegać w sprawie komplementów.
-A
teraz idź do niej. Przyszła tu dla ciebie.-wskazała na Karoline.
-Jak
to dla mnie?
-Przyszła
tu razem z tymi dwoma i poprosili o parę książek. Jak wracałam do
biurka to usłyszałam jak mówiła, że mają ją wspierać, bo jej
na tobie zależy. Chyba ten czarnuszek powiedział, że jesteś
młodszy i nie jesteś jej wart. Tak to ten mulat powiedział, a
blondynek wspomniał coś na temat tej zmiany wyglądu. Obaj wspólnie
stwierdzili, że jesteś fałszywy. Osądzili Cię, a nawet Cię nie
wysłuchali. Szkoda mi tych dwóch chłopaków po
części.-posmutniała.
-Dlaczego
Ci ich szkoda?-zmarszczyłem brwi ze zdziwienia.
-Mogę
Ci to powiedzieć, ale to będzie nasz kolejny sekret.-skinąłem
głową-Wydaje mi się, że oni obaj się w niej kochają. Żal mi
ich, bo obaj flirtują z innymi dziewczętami, żeby nie pokazywać
co czują. Przypuszczam, ze się boja wyśmiania, bo ona szaleje na
twoim punkcie.
-Co...?-stałem
jak wryty nie wiedząc co powiedzieć.
-Zamknij
usta i posłuchaj mnie do końca-zamknęła moja szczękę swoja
dłonią.
-Yhm...
-Pracuję
tu już wystarczająco długo, żeby nauczyć się obserwacji.
Nauczyłam się rozpoznawać w ludziach pewne rzeczy. Wiele ludzi
skrywa wiele sekretów. Wiem, że ty też masz ich sporo. Wiem, że
masz też kolejny sekret, który narodził się po tym jak ktoś
odkrył twoją największą tajemnicę. A na temat tej dziewczyny
wiem dużo więcej niż ktokolwiek może podejrzewać. Nim zacznę
chodź tu do mnie za ladę, bo nie będziesz tak stał.-wykonałem
jej prośbę i usiadłem na stołku obok niej- A więc... Śmiało
mogę stwierdzić, że ta dziewczyna na pewno nie jest stąd.
Przyjechała z innego miasta i po raz kolejny zmieniła wygląd. Imię
chyba ma to samo, ale jest bardziej tajemnicza niż połowa ludzi na
tej ziemi razem wzięta. Myślę, że Ci dwaj są w to zamieszani od
początku. Uważasz, że tacy chłopacy zadawaliby się z dziewczyna,
która jest kujonka? Mnie się nie wydaje. Myślę, że ma szczególny
powód, żeby się tak zmieniać. Myślę, że tym kimś jesteś TY.
Przypomnij sobie. Miałeś w poprzedniej szkole albo okolicy
dziewczynę, która miała obsesje na twoim punkcie? Rusz
makówką!-szturchnęła mnie.
-Chyba
była taka jedna. Tak... Po dłuższym zastanowieniu miała chyba na
imię Karoline. Była sierotą i miała dwóch przyjaciół. Wydaje
mi się, że była rok starsza i była brunetka. Wtedy przypominała
trochę chłopczyce. Ubierała się tak jak jej dwaj przyjaciele.
Była jedna charakterystyczna rzecz, która u niej zapamiętałem...
-Co
to było?
-To
chyba była blizna na wysokości kręgosłupa lędźwiowego... Była
w kształcie litery „C”.
-Myślę,
że ta informacja może być przydatna. Możliwe, że po tym ja
zidentyfikujesz. To już jest jakiś postęp. Puki co musisz
zachowywać się normalnie. Nie możesz dać po sobie niczego
poznać.-położyła dłoń na moim kolanie.
-Mam
w tym wprawę. Dam sobie rade.-uśmiechnąłem się.
-Nigdy
nie bądź taki pewien, bo Ci się noga powinie.-zagroziła palcem.
-Dobrze.
Zapamiętam to.
-A
teraz idź się uczyć chłopcze.-pogoniła mnie ręką do nauki.
-Dziękuję
za radę. Do widzenia.-rzuciłem kierując się do stolika.
W
głowie miałem całkowity mętlik. Wszystko mi się mieszało.
Totalnie nie wiedziałem co jest prawdą, a co kłamstwem. Po
pierwsze skąd Margaret tyle wie na temat Karoline. Owszem spędza tu
mnóstwo czasu, ale chyba nie może tak po prostu nauczyć się
takich umiejętności. Nie wiem, czy coś takiego byłoby możliwe.
Powiedziała, że wiele ludzi ma wiele sekretów... Może ona tez ma
jakiś sekret? Może ona też coś ukrywa? Po drugie nie wiem, czy to
z Karoline jest prawdą. Owszem to dziwne, ze nagle tak na mnie wpada
na korytarzu... Widziałem ja może raz czy dwa w szkole na zajęciach
dodatkowych. Fakt to zadziwiające w jak szybkim tempie zmieniła
wygląd. Ja pamiętam ja w tych sweterkach i spódniczkach, a dziś
widzę ja w szpilkach. Jeszcze zastanawia mnie ten fakt, czy to może
być ta wariatka z poprzednich lat? Czy to możliwe, że
przeprowadziłaby się tutaj za mną? Może to ona jest „M”?
Nękało mnie wtedy tak wiele pytań... Zupełnie nie wiedziałem co
myśleć. Jeszcze ten fakt, że chodzę z nią teraz do szkoły. Tyle
spraw, tyle problemów. Znów ten mętlik w głowie...
Wziąłem
głęboki oddech i skierowałem się do pierwszego stolika na
horyzoncie. Usiadłem i wyciągnąłem książki i zeszyty. Miałem
mieć na drugi dzień ważny test z matematyki, więc musiałem się
przygotować. Otworzyłem notatki, z których miałem się uczyć.
Zawsze lepiej mi się uczyło przy muzyce. Wyjąłem z kieszeni
telefon i z torby słuchawki. Załączyłem sprzęt i puściłem
sobie muzykę. Zacząłem powtarzać materiał, gdy ktoś przysiadł
się do mojego stolika. Stwierdziłem, że nie będę zwracał uwagi,
bo po prostu ktoś chce się w spokoju uczyć. Ktoś podszedł do
mnie i wyciągnął z mojego ucha słuchawkę.
-Co
do cholery!-podniosłem ton zwracając się do osoby.
___________________________________________________
Cześć kochani! Przepraszam, że tak długo zajęło mi dodanie kolejnego rozdziału, ale wiecie: "dużo nauki". Jest piękny, ciepły poranek. Dodaję rozdział jeszcze przed pójściem do szkoły. Tak strasznie nie chce mi się tam iść! Wam pewnie też nie :)
Co do tej części. Jak wam się podoba? Jakieś spostrzeżenia? Myślicie, że Kate i Liam będą parą? A może to oni stoją za tymi wiadomościami od tajemniczego "M"? I ostatnie moje pytanie: Kto przeszkodził Marcelowi w nauce?
Czekam na wasze rady i komentarze. Wystarczy chociaż, że napiszecie, że przeczytaliście. To naprawdę dla mnie ważne, bo to mnie motywuje. <3
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
XOXO
Hej <3 KOCHAM!!!
OdpowiedzUsuńMyślę, że to Liam przyszedł do biblioteki i że Kate i on (Liam) nie będą razem, bo bardziej zależy mu na Miriam, a Kate może tylko do tego wykorzystać xD <3 <3 <3
@Asia_Dir xx
Zachęcam do przeczytania i będę czekał na kolejne części z niecierpliwością.Polecam ! :D
OdpowiedzUsuńco to jest?
OdpowiedzUsuńKiedy kolejny ?
OdpowiedzUsuńkiedy rozdział? nie ma co czytać a ty świetnie i ciekawie piszesz strasznie mnie wciagnela ta historia miriam jest świetna a marcel...nie mam słów, cudo, pisz dalej naprawdę jeste obletnie
OdpowiedzUsuńMasz talent :-) czekam na kolejne rozdzialy :-) widzimy sie na angliku :-P
OdpowiedzUsuńKasia
Moniś słońce Ty moje! <3 Aż nie mogę się oderwac, a muszę bo mam sporo nauki ;* To opowiadanie jest moim zdaniem najlepsze ze wszystkich twoich historii, które wcześniej pisałaś ;) Czekam na więcej czasu, żebym mogła wszystko doczytac i byc na bieżąco :D Pisz dalej pisz ^^ / domyśl się kto <3
OdpowiedzUsuńOmomom. Kocham *.* Czyżby sie czytało PLL? myślę że "M" to Margaret :D @Vickey__2412
OdpowiedzUsuń