-Nie
chciałam Cię zdenerwować.- powiedziała z uśmiechem Karoline.
-Nic
się nie dzieje. Po prostu nie lubię jak ktoś przerywa mi w nauce.
-To
ja nie będę przeszkadzać.
-Ty
możesz zostać. Fajnie będzie mieć kogoś obok.-powiedziałem
wskazując na krzesło.
Dlaczego
ja to powiedziałem!? Dziewczyna, która jest podejrzana, coś ukrywa
wobec mnie, a ja ją zapraszam do wspólnej nauki. Pogięło mnie do
końca, czy co!? Ok, ale miałem zachowywać się normalnie... Nie
mogę jej teraz tak po prostu spławić. To byłoby niekulturalne, a
ja taki przecież nie jestem... No i co ja mam teraz zrobić? Mam tak
po prostu udawać jak gdyby nigdy nic? Owszem udawałem tak dość
długo, ale to męczące. Wręcz bardzo męczące. Nie miałem wtedy
za dużo czasu na myślenie. W ciągu sekundy musiałem podjąć
decyzje i zdecydować co dalej robić i jak się zachowywać...
-Jesteś
bardzo uprzejmy jak na chłopaka młodszego o rok.-powiedziała
siadając naprzeciwko.
-Normalny
jestem.-uniosłem kąciki ust do góry.
-Nie
będziesz miał nic przeciwko, jeżeli dosiądą się do nas Zayn i
Niall?
-Nie
no coś ty. Zawołaj ich.
Tyle
co skończyłem swoje zdanie, a ona już machała do nich ręką, aby
przyszli do nas. Chwilę później się dosiadali. Zayn usiadł po
mojej lewej, a Niall naprzeciwko niego.
-Czego
się uczysz?-zagadnął Zayn.
-Mmmm...
Majcy, a co dobry z tego jesteś?
-On?
Dobry z majcy? To dobre!-pękał ze śmiechu Niall.
-Dobry
jestem z matematyki, nie wiem o co Ci chodzi!
-Idziesz
na ten bal przebierańców w naszej szkole?-zapytała Karoline.
-Ja
nic nie wiem na ten temat. Kujony nie chodzą na imprezy.-zaśmiałem
się, a oni mi wtórowali.
-A
wiesz co to jest w ogóle?-zażartował Niall.
-Tak
wiem, ale nie wiedziałem, że w ogóle jest coś takiego
organizowane w szkole.
-No
tak, motyw przewodni to „Bajkowy świat”.
-Wiesz
o co chodzi. Musisz się przebrać za jakąś postać z
bajki.-klepnął mnie w ramie czarnuszek.
-No
to zapowiada się całkiem ciekawie. Chyba się wybiorę, a kiedy
jest?-skierowałem słowa do Karoline.
-Za
dwa tygodnie, bo muszą wszystko przygotować.-pokazała szereg
białych zębów.
-Masz
już pomysł z kim pójdziesz?-trącił mnie Zayn.
-Jeszcze
nie. Dopiero się dowiedziałem daj mi trochę czasu.-zaśmiałem
się.
-A
wy już macie jakieś plany?-zapytała brunetka i w odpowiedzi
otrzymała kiwniecie głowa na „nie”-No to czemu się go
czepiacie?
-No
to ich zgasiłaś.-przybiłem jej piątkę.
Chwilę
jeszcze rozmawialiśmy. Było bardzo zabawnie, bo chłopaki zaczęli
się wydurniać i naśmiewać z siebie. Brunetka przez cały czas
prawie nie odrywała wzroku od mojej twarzy. W sumie nie wiem, czy
mnie podziwiała, czy się zachwycała, a może po prostu słuchała
mnie z uwagą. Oni nie są tacy źli jak mogłoby się wydawać.
Margaret powiedziała, że ona jest podejrzana i skrywa wiele
sekretów, a mnie się nie wydaje. Myślę, że ona jest całkiem
spoko. Może przeszła w życiu tyle co ja, a nawet więcej niż ja.
Kto wie!? Teraz jeszcze bardziej żałuję, że się z nią wcześniej
nie zaprzyjaźniłem, a nawet z nimi wszystkimi. Jednak jak tu się
zaprzyjaźnić jak miałeś udawać kujona, żeby nie pójść
siedzieć? Ah.. Szkoda słów.
Siedziałem
z nimi spokojnie, gdy mój telefon zaczął wibrować. Dostałem
wiadomość:
„Idziesz
na dwa fronty... Niegrzeczni zostaną ukarani.”
-M
I
znów ten sam temat... Znów zastanawianie się kto mógł to
napisać. Jakim trzeba być podłym człowiekiem, żeby coś takiego
odwalać? Co trzeba mieć w głowie albo co trzeba przejść, żeby
wymyślić coś tak perfidnego... Nie wiadomo, czy mam się bać, czy
nie. Jeśli ten ktoś mówi prawdę to co może być dla mnie karą?
Sam już nie wiem, nic już nie wiem...
-Wszystko
ok?-zapytała chwytając moją dłoń brunetka.
-Tak
wszystko ok, a co?
-Zbladłeś
jak ściana stary i jesteś przerażony jak baba.-zaśmiał się
Niall.
-To
było dobre!-przybił z nim piątkę Zayn.
-Chłopaki
ogarnijcie się! Jesteście gorsi niż małe dzieci.
-I
tak Cię kocham skarbie.-przytulił ją blondasek.
-To
nie sprawiedliwe! Ja musiałbym się podnieść z krzesła, żeby Cię
przytulić!-oburzył się mulat.
-Lenistwo
się szerzy.-pękałem ze śmiechu.
-Szanuję,
że jesteście młodzi, ale bądźcie ciszej, bo ludzie się tu
uczą-powiedziała bibliotekarka.
-Dobrze...
Babciu.-znów rozległ się śmiech Niall'a.
Czułem
się idiotycznie kiedy nabijali się z Margaret. To jednak moja
przyjaciółka mimo, że jest dużo starsza... Jednak nie mogę się
odezwać, bo będzie, że nie mam przyjaciół w swoim wieku. Jak ja
nienawidzę takich beznadziejnych sytuacji...
-No
co jest stary? Czemu się nie śmiejesz z nami?-zmarszczył brwi
Zayn.
-Bo
on jest człowiekiem na poziomie i nie nabija się ze starszych. Do
takich osób jak ona trzeba mieć szacunek.-wybawiła mnie Karoline.
-Dzięki.-posłałem
jej „zbawienne” spojrzenie.
-Nie
ma za co loczku.-puściła mi oczko.
-To
dobre. Ostatnio to słyszałem w wieku 5 lat od mamy.-wspomniałem.
-Och.
Twoja mama musi być przeuroczą kobietą.-znów ujęła moją dłoń.
-Może
masz ochotę ją poznać?
-A
mogłabym?-ucieszyła się.
-Jasne!
Możecie wpaść do mnie dziś wieczorem na jakiś film.-spojrzałem
na telefon.-Właściwie to już możemy iść, bo bibliotekę
zamykają.
-Faktycznie.
Późno już.-rzucił okiem na zegarek Niall.
-No
to zbieramy się.-spakowałem książki do torby.
Wyszliśmy
z biblioteki i skierowaliśmy się na szkolny parking.
-Hej!
Gdzie idziecie?-krzyknąłem.
-Do
mojego auta.-odpowiedział Horan.
-Dobra
to zróbmy tak, że Karoline pojedzie ze mną, a wy pojedziecie razem
autem blondaska.-zaproponowałem.
-To
dobry pomysł skarbie.-uśmiechnęła się.
-No
to jedźcie za mną.-rzuciłem otwierając drzwi od auta brunetce.
-To
twoja bryka?-zdziwił się Zayn.
-Nom.-przyznałem
z dumą.
-Stary,
że ty jeszcze nie wyrywasz na niego lasek to jestem pełen podziwu.
Ja to bym od razu zaliczał jak idzie.-powiedział czarnuszek
oglądając go z bliska, a Niall mu przytaknął.
-Nie
dotykaj, bo porysujesz.-upomniałem go dla żartu.
-Dobra
zbierajmy się.-powiedziała Karoline i wsiadła do samochodu.
Droga
do domu była przyjemna. Cały czas rozmawiałem z Karoline przy
dźwiękach mojej ulubionej muzyki. Wtedy dowiedziałem się, że
słucha tego samego co ja. Jest przezabawną, miłą i piękną
dziewczyną. Teraz dopiero zaczynam żałować, że nie zadawałem
się z nią wcześniej. Ostatnio często to powtarzam. Taka laska
siedzi koło mnie, a ja boję się jej dotknąć. Tak prawdę mówiąc
to nie mam pewności, czy ona naprawdę coś do mnie czuje. Jest
jeszcze jedna sprawa... Jak byłem tym kujonem to nie miałem „czasu”
na dziewczyny. Owszem mówiłem wam, że zakochałem się w Miriam,
bo to prawda! Niestety zastanawiam się, czy aby na pewno. Spójrzcie
na to z tej strony. Ja wtedy żadnej dziewczyny do siebie nie
dopuszczałem, liczyła się tylko nauka i dobre wyniki w nauce.
Kiedy ja miałbym się z kimś spotykać. Jeśli miałbym dziewczynę
to już nie byłbym najlepszy na swoim roku. Więcej czasu
poświęcałbym jej. Zabierałbym ją na romantyczne spacery, do
kina, do teatru, na koncerty. Nie zapomniałbym nawet o tym, żeby
gotować dla niej kolacje i robić jej śniadania do łóżka. Jestem
osobą, która bardzo dba o innych i przedkłada dobro innych nad
własne. Kocham pomagać ludziom.
Jak
byłem mały to stwierdziłem, że stworzę organizację charytatywną
pomagająca ludziom. Byłbym w niej prezesem, a naszym głównym
hasłem byłoby: „Rób dla innych to co chciałbyś, żeby robili
dla ciebie”.
Dojechaliśmy
pod mój dom. Wysiadłem i otworzyłem dziewczynie drzwi. Chwilkę
tylko czekaliśmy, aby chłopaki zaparkowali obok nas.
-Słuchajcie
ja nie mogę zostać. Muszę pomóc mamie w domu.-powiedział Zayn,
po tym jak wysiadł z samochodu.
-I
właściwie to ja też nie mogę zostać.-skrzywił się Niall.
-A
ty czemu?-zapytała dziewczyna.
-Mamy
jutro sprawdzian, a ja nie mogę go zawalić, bo od tego zależy moje
zagrożenie.-posmutniał.
-Dobra
to jak masz wybierać między naszym towarzystwem, a zawaleniem
szkoły to ja zdecyduje za ciebie. Jedziesz do domu się
uczyć.-uśmiechnąłem się.
-Dzięki.
Jesteś w porządku.-podał mi rękę na pożegnanie.
-To
my już chodźmy. Zaczyna się robić zimno.-potarła dłońmi po
ramionach.
-Ok.
Już idę.-podbiegłem do niej i objąłem ją w pasie, a ona wtuliła
się w moje ciało.
Przed
drzwiami, jak to ja, musiałem pół godziny szukać kluczy w torbie,
a były w tylnej kieszeni spodni.
-Dzień
dobry!-powiedziałem głośno wchodząc do domu.
-Witaj
kochanie!-podeszła do przedsionka, aby się przywitać- O!
Przyprowadziłeś gościa.-dodała uradowana.
-Mamo
to jest Karoline.
-Miło
Cię poznać-przytuliła dziewczynę.
-Dzień
dobry. Marcel tyle miłych rzeczy o Pani mówi, że zapragnęłam
Panią poznać.-pokazała szereg białych zębów.
-Naprawdę?
To miłe z twojej strony kochanie.-puściła do mnie oczko.
-Chcecie
coś do picia?-zaproponowałem.
-Ja
poproszę herbatkę-powiedziała Karoline.
-A
ja sok pomarańczowy..
Wyszedłem
do kuchni, aby przygotować to o co mnie poprosiły. Wyciągnąłem z
szafki szklankę i napełniłem ją sokiem. Chwilę szukałem
jakiegoś kubka na herbatę, bo mama zmieniła chyba ułożenie
przedmiotów w kuchni. Dzięki Bogu znalazłem go w miarę szybko i
zaparzyłem esencje. Wziąłem srebrną tackę i położyłem na niej
sok i herbatkę, ale dołożyłem jeszcze ciasteczka. Podniosłem to
i dobiegły mnie dziwne śmiechy z salonu. Szybko skierowałem się
do dziewczyn, aby dowiedzieć się co jest grane.
-Z
czego się tak śmiejecie?
-Byłeś
taki słodki jak byłeś mały.-powiedziała chichocząc brunetka.
-Już
nie jestem?-udałem smutnego siadając obok niej.
-Oj...
Oczywiście, że jesteś kochanie.-pocałowała mnie w policzek.
-Ja
uważam, że jest słodki i do tego przystojny.-dodała swoje pięć
groszy moja mama.
-Mamo!
-Jesteś
komiczny.-parsknęła śmiechem Karoline.
-A
co jej opowiedziałaś?
-Wiele
musiałabym wymienić.
-Nie
było mnie może 10 minut, a ty już pokazujesz albumy z mojego
dzieciństwa i opowiadasz jakieś historie.-zaśmiałem się.
-Oh...
Byłeś takim wspaniałym dzieckiem, a ona jest wspaniałą
dziewczyną. Poza tym nie za często przyprowadzasz dziewczyny do
domu.
-Naprawdę?-spojrzała
na mnie swymi czekoladowymi oczkami brunetka.
-Mamo
my chyba pójdziemy do mnie.-wstałem z kanapy.
-No
dobrze.
-Dziękuję
Pani za poprawienie nastroju.-obdarzyła ją ciepłym uśmiechem.
Chwyciłem
ją za rękę i pociągnąłem za sobą do pokoju. Stwierdziłem, że
mama nie może mnie dłużej kompromitować. W swoim pokoju też mam
telewizor, równie dobrze film możemy oglądnąć tam.
-Zapraszam
do mojego królestwa.-powiedziałem otwierając drzwi.
-Jak
tu czysto. Jak nie pokój chłopaka.
-Dzięki,
dbam o porządek. Bardzo przepraszam za moją mamę, nie wiem o co
jej chodzi...
-Wszystko
jest dobrze. Nie masz czym się przejmować.-obdarzyła mnie ciepłym
uśmiechem.
-Tylko
nie mów nikomu nic o tym co powiedziała Ci moja mama, bo to
kompromitujące.-zarumieniłem się.
-Wiem.
To zszargałoby twoją nową opinię.-powiedziała komicznie.
-Dzięki.
-To
co będziemy robić? Chcesz się może czegoś pouczyć?-ściągnęła
marynarkę i usiadła na moim łóżku.
-Chciałem
oglądnąć z tobą film. Tam stoją na półce, możesz coś
wybrać.-wskazałem na regał.
-Dość
sporo ich masz.
-Taka
mała kolekcja.
-A
wszystkie oglądałeś?
-Tych,
które są w mniejszym stosiku nie. Kupiłem je, ale nie mam czasu za
bardzo oglądać. Dodatkowo samemu raczej tak głupio, a mama często
po pracy jest zmęczona.-zmarszczyłem brwi.
-Dobra
to ja już nam coś wybiorę.-powiedziała siadając na podłodze
naprzeciwko regału.
-Skoczę
na dół po chipsy. Chcesz coś?
-Możesz
przynieść sok.-nie oderwała wzroku od filmów ani na sekundę.
Wyszedłem
z pokoju i skierowałem się schodami na dół. Tak szybko chciałem
zejść na parter, że wywaliłem się na schodach i spadłem.
-Nic
Ci nie jest?-zapytała stojąca nad moją głową mama.
-Nie...
Chyba tylko się potłukłem...-powoli podnosiłem się z podłogi.
-Coś
ty wyprawiał?
-Chciałem
szybko do ciebie zejść, bo narobiłaś mi wstydu. „Ja uważam, że
jest słodki i do tego przystojny.”? To nie jest moja dziewczyna.
To zwykła koleżanka.-machałem rękami gestykulując.
-Spokojnie.
Nawet nie pomyślałam, że to twoja dziewczyna. Chociaż...
-Co
chociaż?
-Byłaby
dobrą kandydatką na dziewczynę.-zaśmiała się.
-Mamo!
Nie swataj mnie. Proszę Cie.-skierowaliśmy się do kuchni.
-Dobrze
synku. Ja zaraz wychodzę, bo umówiłam się z koleżankami.-usiadła
na stołku.
-Ok.
My będziemy oglądać film u mnie w pokoju.-wysypywałem chipsy do
miski.
-Nie
mam nic przeciwko, tylko macie być grzeczni.-komicznie pogroziła
palcem wyciągając sok z lodówki.
-Dzięki
za sok i będziemy grzeczni.-wyszedłem z pomieszczenia.
Zabrałem
tylko ze stolika w salonie ciasteczka, których nie zjedliśmy.
Skierowałem się już powoli i ostrożnie schodami do góry. Nie
marzyło mi się znowu wywrócić, tym bardziej, że miałem szkło w
rękach. Jeszcze do tego wszystkiego brakowało, żebym coś rozbił
i się pokaleczył.
-No
i się nie pouczysz na jutro.-powiedziałem do siebie.
Podszedłem
do drzwi i łokciem nacisnąłem klamkę. Pchnąłem drzwi i o mal ze
zdziwienia nie upuściłem tacki z tym wszystkim...
____________________________________
Hej kochani! Jak tam u was? Przepraszam, że tak późno kolejny rozdział, ale tydzień był strasznie ciężki i nie mam kiedy pisać kolejnych rozdziałów. Co jest gorsze- ten zapowiada się jeszcze cięższy... Tak, więc początkiem nocki dodaję rozdział. Niestety, ale V rozdział będzie dopiero w piątek, bo mam wiele do zrobienia.
A rozdział jak? Podobało się? Myśleliście, że to będzie Karoline, czy może ktoś inny? A jak z Marcelem i brunetką? Będą parą, czy Marcel woli Miriam? A kto jest tym tajemniczym "M"?
To wszystko już w następnym rozdziale! <3
CZYTASZ=KOMENTUJESZ !!
XOXO

cudny *.*
OdpowiedzUsuńteraz tylko dotrwać do piątku do kolejnego rozdziału :) /Kinga :*
świetny!!!
OdpowiedzUsuńtajemniczy M to Marcel z przeszłości xD :D
@Asia_Dir
Czekam na kolejny rozdzial :-) kasia
OdpowiedzUsuń