22 lutego 2014

Rozdział czwarty

-Nie chciałam Cię zdenerwować.- powiedziała z uśmiechem Karoline.
-Nic się nie dzieje. Po prostu nie lubię jak ktoś przerywa mi w nauce.
-To ja nie będę przeszkadzać.
-Ty możesz zostać. Fajnie będzie mieć kogoś obok.-powiedziałem wskazując na krzesło.
    Dlaczego ja to powiedziałem!? Dziewczyna, która jest podejrzana, coś ukrywa wobec mnie, a ja ją zapraszam do wspólnej nauki. Pogięło mnie do końca, czy co!? Ok, ale miałem zachowywać się normalnie... Nie mogę jej teraz tak po prostu spławić. To byłoby niekulturalne, a ja taki przecież nie jestem... No i co ja mam teraz zrobić? Mam tak po prostu udawać jak gdyby nigdy nic? Owszem udawałem tak dość długo, ale to męczące. Wręcz bardzo męczące. Nie miałem wtedy za dużo czasu na myślenie. W ciągu sekundy musiałem podjąć decyzje i zdecydować co dalej robić i jak się zachowywać...
-Jesteś bardzo uprzejmy jak na chłopaka młodszego o rok.-powiedziała siadając naprzeciwko.
-Normalny jestem.-uniosłem kąciki ust do góry.
-Nie będziesz miał nic przeciwko, jeżeli dosiądą się do nas Zayn i Niall?
-Nie no coś ty. Zawołaj ich.
Tyle co skończyłem swoje zdanie, a ona już machała do nich ręką, aby przyszli do nas. Chwilę później się dosiadali. Zayn usiadł po mojej lewej, a Niall naprzeciwko niego.
-Czego się uczysz?-zagadnął Zayn.
-Mmmm... Majcy, a co dobry z tego jesteś?
-On? Dobry z majcy? To dobre!-pękał ze śmiechu Niall.
-Dobry jestem z matematyki, nie wiem o co Ci chodzi!
-Idziesz na ten bal przebierańców w naszej szkole?-zapytała Karoline.
-Ja nic nie wiem na ten temat. Kujony nie chodzą na imprezy.-zaśmiałem się, a oni mi wtórowali.
-A wiesz co to jest w ogóle?-zażartował Niall.
-Tak wiem, ale nie wiedziałem, że w ogóle jest coś takiego organizowane w szkole.
-No tak, motyw przewodni to „Bajkowy świat”.
-Wiesz o co chodzi. Musisz się przebrać za jakąś postać z bajki.-klepnął mnie w ramie czarnuszek.
-No to zapowiada się całkiem ciekawie. Chyba się wybiorę, a kiedy jest?-skierowałem słowa do Karoline.
-Za dwa tygodnie, bo muszą wszystko przygotować.-pokazała szereg białych zębów.
-Masz już pomysł z kim pójdziesz?-trącił mnie Zayn.
-Jeszcze nie. Dopiero się dowiedziałem daj mi trochę czasu.-zaśmiałem się.
-A wy już macie jakieś plany?-zapytała brunetka i w odpowiedzi otrzymała kiwniecie głowa na „nie”-No to czemu się go czepiacie?
-No to ich zgasiłaś.-przybiłem jej piątkę.
    Chwilę jeszcze rozmawialiśmy. Było bardzo zabawnie, bo chłopaki zaczęli się wydurniać i naśmiewać z siebie. Brunetka przez cały czas prawie nie odrywała wzroku od mojej twarzy. W sumie nie wiem, czy mnie podziwiała, czy się zachwycała, a może po prostu słuchała mnie z uwagą. Oni nie są tacy źli jak mogłoby się wydawać. Margaret powiedziała, że ona jest podejrzana i skrywa wiele sekretów, a mnie się nie wydaje. Myślę, że ona jest całkiem spoko. Może przeszła w życiu tyle co ja, a nawet więcej niż ja. Kto wie!? Teraz jeszcze bardziej żałuję, że się z nią wcześniej nie zaprzyjaźniłem, a nawet z nimi wszystkimi. Jednak jak tu się zaprzyjaźnić jak miałeś udawać kujona, żeby nie pójść siedzieć? Ah.. Szkoda słów.
    Siedziałem z nimi spokojnie, gdy mój telefon zaczął wibrować. Dostałem wiadomość:

Idziesz na dwa fronty... Niegrzeczni zostaną ukarani.”

-M

    I znów ten sam temat... Znów zastanawianie się kto mógł to napisać. Jakim trzeba być podłym człowiekiem, żeby coś takiego odwalać? Co trzeba mieć w głowie albo co trzeba przejść, żeby wymyślić coś tak perfidnego... Nie wiadomo, czy mam się bać, czy nie. Jeśli ten ktoś mówi prawdę to co może być dla mnie karą? Sam już nie wiem, nic już nie wiem...
-Wszystko ok?-zapytała chwytając moją dłoń brunetka.
-Tak wszystko ok, a co?
-Zbladłeś jak ściana stary i jesteś przerażony jak baba.-zaśmiał się Niall.
-To było dobre!-przybił z nim piątkę Zayn.
-Chłopaki ogarnijcie się! Jesteście gorsi niż małe dzieci.
-I tak Cię kocham skarbie.-przytulił ją blondasek.
-To nie sprawiedliwe! Ja musiałbym się podnieść z krzesła, żeby Cię przytulić!-oburzył się mulat.
-Lenistwo się szerzy.-pękałem ze śmiechu.
-Szanuję, że jesteście młodzi, ale bądźcie ciszej, bo ludzie się tu uczą-powiedziała bibliotekarka.
-Dobrze... Babciu.-znów rozległ się śmiech Niall'a.
Czułem się idiotycznie kiedy nabijali się z Margaret. To jednak moja przyjaciółka mimo, że jest dużo starsza... Jednak nie mogę się odezwać, bo będzie, że nie mam przyjaciół w swoim wieku. Jak ja nienawidzę takich beznadziejnych sytuacji...
-No co jest stary? Czemu się nie śmiejesz z nami?-zmarszczył brwi Zayn.
-Bo on jest człowiekiem na poziomie i nie nabija się ze starszych. Do takich osób jak ona trzeba mieć szacunek.-wybawiła mnie Karoline.
-Dzięki.-posłałem jej „zbawienne” spojrzenie.
-Nie ma za co loczku.-puściła mi oczko.
-To dobre. Ostatnio to słyszałem w wieku 5 lat od mamy.-wspomniałem.
-Och. Twoja mama musi być przeuroczą kobietą.-znów ujęła moją dłoń.
-Może masz ochotę ją poznać?
-A mogłabym?-ucieszyła się.
-Jasne! Możecie wpaść do mnie dziś wieczorem na jakiś film.-spojrzałem na telefon.-Właściwie to już możemy iść, bo bibliotekę zamykają.
-Faktycznie. Późno już.-rzucił okiem na zegarek Niall.
-No to zbieramy się.-spakowałem książki do torby.
Wyszliśmy z biblioteki i skierowaliśmy się na szkolny parking.
-Hej! Gdzie idziecie?-krzyknąłem.
-Do mojego auta.-odpowiedział Horan.
-Dobra to zróbmy tak, że Karoline pojedzie ze mną, a wy pojedziecie razem autem blondaska.-zaproponowałem.
-To dobry pomysł skarbie.-uśmiechnęła się.
-No to jedźcie za mną.-rzuciłem otwierając drzwi od auta brunetce.
-To twoja bryka?-zdziwił się Zayn.
-Nom.-przyznałem z dumą.
-Stary, że ty jeszcze nie wyrywasz na niego lasek to jestem pełen podziwu. Ja to bym od razu zaliczał jak idzie.-powiedział czarnuszek oglądając go z bliska, a Niall mu przytaknął.
-Nie dotykaj, bo porysujesz.-upomniałem go dla żartu.
-Dobra zbierajmy się.-powiedziała Karoline i wsiadła do samochodu.
    Droga do domu była przyjemna. Cały czas rozmawiałem z Karoline przy dźwiękach mojej ulubionej muzyki. Wtedy dowiedziałem się, że słucha tego samego co ja. Jest przezabawną, miłą i piękną dziewczyną. Teraz dopiero zaczynam żałować, że nie zadawałem się z nią wcześniej. Ostatnio często to powtarzam. Taka laska siedzi koło mnie, a ja boję się jej dotknąć. Tak prawdę mówiąc to nie mam pewności, czy ona naprawdę coś do mnie czuje. Jest jeszcze jedna sprawa... Jak byłem tym kujonem to nie miałem „czasu” na dziewczyny. Owszem mówiłem wam, że zakochałem się w Miriam, bo to prawda! Niestety zastanawiam się, czy aby na pewno. Spójrzcie na to z tej strony. Ja wtedy żadnej dziewczyny do siebie nie dopuszczałem, liczyła się tylko nauka i dobre wyniki w nauce. Kiedy ja miałbym się z kimś spotykać. Jeśli miałbym dziewczynę to już nie byłbym najlepszy na swoim roku. Więcej czasu poświęcałbym jej. Zabierałbym ją na romantyczne spacery, do kina, do teatru, na koncerty. Nie zapomniałbym nawet o tym, żeby gotować dla niej kolacje i robić jej śniadania do łóżka. Jestem osobą, która bardzo dba o innych i przedkłada dobro innych nad własne. Kocham pomagać ludziom.
    Jak byłem mały to stwierdziłem, że stworzę organizację charytatywną pomagająca ludziom. Byłbym w niej prezesem, a naszym głównym hasłem byłoby: „Rób dla innych to co chciałbyś, żeby robili dla ciebie”.
    Dojechaliśmy pod mój dom. Wysiadłem i otworzyłem dziewczynie drzwi. Chwilkę tylko czekaliśmy, aby chłopaki zaparkowali obok nas.
-Słuchajcie ja nie mogę zostać. Muszę pomóc mamie w domu.-powiedział Zayn, po tym jak wysiadł z samochodu.
-I właściwie to ja też nie mogę zostać.-skrzywił się Niall.
-A ty czemu?-zapytała dziewczyna.
-Mamy jutro sprawdzian, a ja nie mogę go zawalić, bo od tego zależy moje zagrożenie.-posmutniał.
-Dobra to jak masz wybierać między naszym towarzystwem, a zawaleniem szkoły to ja zdecyduje za ciebie. Jedziesz do domu się uczyć.-uśmiechnąłem się.
-Dzięki. Jesteś w porządku.-podał mi rękę na pożegnanie.
-To my już chodźmy. Zaczyna się robić zimno.-potarła dłońmi po ramionach.
-Ok. Już idę.-podbiegłem do niej i objąłem ją w pasie, a ona wtuliła się w moje ciało.
    Przed drzwiami, jak to ja, musiałem pół godziny szukać kluczy w torbie, a były w tylnej kieszeni spodni.
-Dzień dobry!-powiedziałem głośno wchodząc do domu.
-Witaj kochanie!-podeszła do przedsionka, aby się przywitać- O! Przyprowadziłeś gościa.-dodała uradowana.
-Mamo to jest Karoline.
-Miło Cię poznać-przytuliła dziewczynę.
-Dzień dobry. Marcel tyle miłych rzeczy o Pani mówi, że zapragnęłam Panią poznać.-pokazała szereg białych zębów.
-Naprawdę? To miłe z twojej strony kochanie.-puściła do mnie oczko.
-Chcecie coś do picia?-zaproponowałem.
-Ja poproszę herbatkę-powiedziała Karoline.
-A ja sok pomarańczowy..
    Wyszedłem do kuchni, aby przygotować to o co mnie poprosiły. Wyciągnąłem z szafki szklankę i napełniłem ją sokiem. Chwilę szukałem jakiegoś kubka na herbatę, bo mama zmieniła chyba ułożenie przedmiotów w kuchni. Dzięki Bogu znalazłem go w miarę szybko i zaparzyłem esencje. Wziąłem srebrną tackę i położyłem na niej sok i herbatkę, ale dołożyłem jeszcze ciasteczka. Podniosłem to i dobiegły mnie dziwne śmiechy z salonu. Szybko skierowałem się do dziewczyn, aby dowiedzieć się co jest grane.
-Z czego się tak śmiejecie?
-Byłeś taki słodki jak byłeś mały.-powiedziała chichocząc brunetka.
-Już nie jestem?-udałem smutnego siadając obok niej.
-Oj... Oczywiście, że jesteś kochanie.-pocałowała mnie w policzek.
-Ja uważam, że jest słodki i do tego przystojny.-dodała swoje pięć groszy moja mama.
-Mamo!
-Jesteś komiczny.-parsknęła śmiechem Karoline.
-A co jej opowiedziałaś?
-Wiele musiałabym wymienić.
-Nie było mnie może 10 minut, a ty już pokazujesz albumy z mojego dzieciństwa i opowiadasz jakieś historie.-zaśmiałem się.
-Oh... Byłeś takim wspaniałym dzieckiem, a ona jest wspaniałą dziewczyną. Poza tym nie za często przyprowadzasz dziewczyny do domu.
-Naprawdę?-spojrzała na mnie swymi czekoladowymi oczkami brunetka.
-Mamo my chyba pójdziemy do mnie.-wstałem z kanapy.
-No dobrze.
-Dziękuję Pani za poprawienie nastroju.-obdarzyła ją ciepłym uśmiechem.
    Chwyciłem ją za rękę i pociągnąłem za sobą do pokoju. Stwierdziłem, że mama nie może mnie dłużej kompromitować. W swoim pokoju też mam telewizor, równie dobrze film możemy oglądnąć tam.
-Zapraszam do mojego królestwa.-powiedziałem otwierając drzwi.
-Jak tu czysto. Jak nie pokój chłopaka.
-Dzięki, dbam o porządek. Bardzo przepraszam za moją mamę, nie wiem o co jej chodzi...
-Wszystko jest dobrze. Nie masz czym się przejmować.-obdarzyła mnie ciepłym uśmiechem.
-Tylko nie mów nikomu nic o tym co powiedziała Ci moja mama, bo to kompromitujące.-zarumieniłem się.
-Wiem. To zszargałoby twoją nową opinię.-powiedziała komicznie.
-Dzięki.
-To co będziemy robić? Chcesz się może czegoś pouczyć?-ściągnęła marynarkę i usiadła na moim łóżku.
-Chciałem oglądnąć z tobą film. Tam stoją na półce, możesz coś wybrać.-wskazałem na regał.
-Dość sporo ich masz.
-Taka mała kolekcja.
-A wszystkie oglądałeś?
-Tych, które są w mniejszym stosiku nie. Kupiłem je, ale nie mam czasu za bardzo oglądać. Dodatkowo samemu raczej tak głupio, a mama często po pracy jest zmęczona.-zmarszczyłem brwi.
-Dobra to ja już nam coś wybiorę.-powiedziała siadając na podłodze naprzeciwko regału.
-Skoczę na dół po chipsy. Chcesz coś?
-Możesz przynieść sok.-nie oderwała wzroku od filmów ani na sekundę.
    Wyszedłem z pokoju i skierowałem się schodami na dół. Tak szybko chciałem zejść na parter, że wywaliłem się na schodach i spadłem.
-Nic Ci nie jest?-zapytała stojąca nad moją głową mama.
-Nie... Chyba tylko się potłukłem...-powoli podnosiłem się z podłogi.
-Coś ty wyprawiał?
-Chciałem szybko do ciebie zejść, bo narobiłaś mi wstydu. „Ja uważam, że jest słodki i do tego przystojny.”? To nie jest moja dziewczyna. To zwykła koleżanka.-machałem rękami gestykulując.
-Spokojnie. Nawet nie pomyślałam, że to twoja dziewczyna. Chociaż...
-Co chociaż?
-Byłaby dobrą kandydatką na dziewczynę.-zaśmiała się.
-Mamo! Nie swataj mnie. Proszę Cie.-skierowaliśmy się do kuchni.
-Dobrze synku. Ja zaraz wychodzę, bo umówiłam się z koleżankami.-usiadła na stołku.
-Ok. My będziemy oglądać film u mnie w pokoju.-wysypywałem chipsy do miski.
-Nie mam nic przeciwko, tylko macie być grzeczni.-komicznie pogroziła palcem wyciągając sok z lodówki.
-Dzięki za sok i będziemy grzeczni.-wyszedłem z pomieszczenia.
    Zabrałem tylko ze stolika w salonie ciasteczka, których nie zjedliśmy. Skierowałem się już powoli i ostrożnie schodami do góry. Nie marzyło mi się znowu wywrócić, tym bardziej, że miałem szkło w rękach. Jeszcze do tego wszystkiego brakowało, żebym coś rozbił i się pokaleczył.
-No i się nie pouczysz na jutro.-powiedziałem do siebie.
    Podszedłem do drzwi i łokciem nacisnąłem klamkę. Pchnąłem drzwi i o mal ze zdziwienia nie upuściłem tacki z tym wszystkim...
 <3

____________________________________

   Hej kochani! Jak tam u was? Przepraszam, że tak późno kolejny rozdział, ale tydzień był strasznie ciężki i nie mam kiedy pisać kolejnych rozdziałów. Co jest gorsze- ten zapowiada się jeszcze cięższy... Tak, więc początkiem nocki dodaję rozdział. Niestety, ale V rozdział będzie dopiero w piątek, bo mam wiele do zrobienia.
   A rozdział jak? Podobało się? Myśleliście, że to będzie Karoline, czy może ktoś inny? A jak z Marcelem i brunetką? Będą parą, czy Marcel woli Miriam? A kto jest tym tajemniczym "M"?
   To wszystko już w następnym rozdziale! <3
CZYTASZ=KOMENTUJESZ !!
XOXO

3 komentarze:

  1. cudny *.*
    teraz tylko dotrwać do piątku do kolejnego rozdziału :) /Kinga :*

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny!!!
    tajemniczy M to Marcel z przeszłości xD :D
    @Asia_Dir

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekam na kolejny rozdzial :-) kasia

    OdpowiedzUsuń