CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Przeczytaj notkę pod rozdziałem <3
-Odwal
się!-odepchnąłem go i owinąłem się ręcznikiem w pasie, po czym
odwróciłem się do niego tyłem kierując się do szatni.
-Coś
ty powiedział.-chwycił mnie za prawy bark i pociągnął.
Odruchowo
ująłem lewą ręką jego nadgarstek, obróciłem się i wykręciłem
mu rękę tak, że klęczał u moich stóp.
-Powiedziałem,
żebyś się odwalił.
-Dobra.-puściłem
go i na powrót się odwróciłem.
Poczułem,
że coś chwyta mnie za prawą kostkę u nogi. Szybko wykonałem zwrot
na lewej nodze i uścisk się zluźnił. Ja nie wahając się pchnąłem
prawą nogę ku jego twarzy i zadałem cios, czym rozwaliłem mu
nos. Upadł na podłogę, a woda momentalnie zabarwiła się na
bordowy kolor.
-Jak
ty to zrobiłeś?-padło pytanie z grupy obserwujących.
-Ty
gnoju! Odpłacę ci się!- pluł krwią.
-Spróbuj,
a skończysz tak samo.- poszedłem do szatni.
Po
chwili dopiero do mnie dotarło co się stało. To były sekundy. Ten
cios zadany nogą, ułamek sekundy. Jak to się stało? Ja jeszcze
pamiętam takie rzeczy? Przecież to nie możliwe. Tyle czasu nie
walczyłem i teraz takie coś. Ty debilu miałeś nie rozrabiać! Idź
tam do niego, bo Cię wywalą ze szkoły! Musisz go opatrzyć! Nie
wracaj tam! Będą się śmiali, że tchórzysz! On nic nie piśnie
jeśli jest taki za jakiego się uważa! Mam taki mętlik...
-Hej.-wyrwało
mnie z kłótni w mojej głowie.
-Hej.
-Mamy
do ciebie parę pytań.-zaczął Jack.
-No
dobra. Jak będę umiał odpowiedzieć to jasne.-zebrała się większa grupka.
-Jak
to było z tą twoją przemianą? Jak zrobiłeś te tatuaże? Czemu się
tu przeprowadziłeś?
-No
i jak wyrwałeś tą laskę, którą mało kto zna?-dodał James.
-Po
pierwsze to ta laska ma na imię Karoline. Jest rok starsza i się
ostatnio zmieniła, tak jak ja. Kojarzycie taką laskę w babcinych
sweterkach, z aparatem na zębach i lubiącą się uczyć. Ma dwóch
zajebistych przyjaciół, takich chłopaków?- kiwnęli głowami na
tak- To właśnie jest ona.
-Jaja
sobie robisz!?
-Nie.
-Jak
Ci się udało ją wyrwać?
-Normalnie.
Samo wyszło. Nawet się nie starałem za bardzo. Wpadłem na nią w
szkole i odświeżyliśmy kontakt.
-A
te tatuaże? Są zajebiste.
-Też
je lubię. Robiłem je w poprzednim mieście. Mam, a raczej miałem
tam zaprzyjaźnionego kolegę tatuażystę. Pierwszy tatuaż zrobił mi
na szesnastkę. Moja mama jak do zobaczyła to wpadła w szał, że
oszpecam sobie ciało. Chciała mi dać szlaban, ale wiedziała, że
to nic nie da. Jakiś tydzień później zrobiłem następny. No i
tak szło po kolei. Moja piękna bajka skończyła się tuż po tym
jak wpakowałem się w małe bagno z gangami w poprzednim mieście i
musiałem wyjechać. Takie zarządzenie sądu.
-Sądu?
Gangi? Styles coś Ty zrobił?
-Ogólnie
to nic wielkiego. Chciałem wyciągnąć z tego bagna dziewczynę
przyjaciela i za bardzo się w to wepchałem. Dostałem drobną karę
jaką była zmiana miasta, wyglądu i dobre wyniki w nauce. Musiałem
się dostosować.
-Beznadziejnie.
Chociaż z drugiej strony zajebiście, bo możemy Cię poznać.
-To
by wyjaśniało też, gdzie nauczyłeś się tak dobrze bić.
-Uznam
to za komplement.-pomieszczenie zalała fala śmiechu.
-Czyli
to tyle z twojej historii?
-No
tak. Za ciekawa nie była, wiem. Wybaczcie, ale muszę spadać do
domu się uczyć.-zabrałem swoją torbę.
-Jasne.
Teraz jesteś spoko. A i Willem się nie martw. Jak coś to staniemy
w twojej obronie. Przesadził co do tej twojej dziewczyny.
-To
nie...-urwałem.
-No
to spadaj do książek.-zaśmiał się James
Po
powrocie do domu przysiadłem do książek na chwilę. Moja mama
jeszcze robiła obiad, więc miałem trochę czasu. Założyłem na
siebie tylko luźne, szare dresy i bluzę z nike. Miałem mieć jutro
ciężki dzień w szkole, ale mama mi odpuściła i powiedziała, że
mogę nie iść. Jednak wymyśliła, że pójdziemy na zakupy, bo coś
potrzebuje dla siebie. W sumie to mi też by się coś nowego
przydało. Może odświeżyłbym swój styl. To nie jest głupi
pomysł. W każdym razie uczyłem się na piątek, bo miała być
jakaś kartkówka z chemii.
-Marcel
obiad!-usłyszałem wołanie Ann z dołu.
-Idę!
W
drodze na posiłek dostałem sms:
„Wpadnę
dziś, pouczymy się, a potem może komedia? ;)”
Pośpiesznie
naskrobałem na ekranie odpowiedź:
„Jasne!
Jestem za! :3”
Schowałem
telefon do kieszeni i przekroczyłem próg pomieszczenia.
-Co
dziś na obiad? Ładnie pachnie.
-Na
obiad mamy roladki w płatkach zbożowych, sałatkę warzywną i purée
ziemniaczane.-wskazała na parujący posiłek.
-Zapomniałaś
o czymś do picia.-zażartowałem podchodząc do lodówki.
-Oh...
Faktycznie.
-Też
chcesz sok pomarańczowy?
-Tak
możesz nalać.
Sięgnąłem
do szafki po dwie szklanki i nalałem. Postawiłem szkło na stole, a
obok sok.
-To
opowiesz mi co było dzisiaj w szkole?
-No
w sumie nic ciekawego nie było. Ćwiczyłem dzisiaj na zajęciach z
wychowania fizycznego. Chłopaki mnie polubili i powiedzieli mi, że
jestem całkiem spoko. Na szczęście nie mam czym się stresować.
-No
to się cieszę.
-Mamo
to jest pyszne!-powiedziałem tuż po wzięciu pierwszego kęsa do
ust.
-Cieszę
się, że Ci smakuje. Doceniam to.
-Czy
mi kiedyś coś twojego nie smakowało?
-W
sumie... Było coś. Pamiętasz jak zrobiłam taką zieloną papkę
jako jakiś sos czy dodatek do czegoś?
-Nie
bardzo.-zmarszczyłem czoło usiłując sobie to przypomnieć.
-To
inaczej to ujmę. Pamiętasz jak jadłeś coś może z rok temu i
potem przez pół godziny nie wychodziłeś z toalety, bo twój
żołądek tego nie chciał przyjąć?
-O...
To było to. Tak pamiętam, to było najgorsze pół godziny w moim
życiu.-zaśmiałem się.
-Jednak
coś Ci mojego nie posmakowało.
-To
był jeden jedyny raz. Wtedy dopiero zaczynałaś wchodzić na wyższe
stopnie gotowania. Teraz jesteś już chyba mistrzynią.
-Marcel,
bo się zarumienię.-wybuchliśmy śmiechem-Jakieś plany na
dzisiaj?
-Schodząc
na dół dostałem sms od Crazy, że wpadnie. A co z chłopakami to
nie wiem.
-Crazy?-podniosła
wzrok znad talerza.
-Karoline.
Nie mówiłem Ci, że ma taką ksywkę?
-Nic
nie wspominałeś. Jakbyś coś powiedział to nie pytałabym się jak
głupia o co chodzi.
-Dobra.-podniosłem
ręce w geście poddania.
-Dzień
dobry! Hazza gdzie się ukrywasz!?-rozległ się krzyk brunetki,
która najwyraźniej sama wparowała do domu nie dzwoniąc do drzwi.
-Jesteśmy
w kuchni.-odezwałem się.
-Dzień
dobry.
-Hej
Karoline. Mówisz na niego Hazza?
-Tak
jakoś wyszło, że wymyśliłam akurat taką ksywkę.-oparła się o ścianę.
-Całkiem
ładnie. Co będziecie robić?
-Myślałam,
że się pouczymy trochę razem. A potem dołączą do nas Zack i
Nialler.-wskazała na torbę pełną książek na jej ramieniu.
-Ale
ty chyba jesteś rok starsza, to jak chcecie się uczyć tego
samego?-skierowała do niej pytanie, równocześnie wkładając talerz
do zlewu.
-Powiedziałam,
że będziemy się uczyć razem, a nie tego samego Ann. Po prostu
dobrze mi się uczy w czyimś towarzystwie.
-Tylko
macie mi się uczyć, a nie rozmawiać i się wygłupiać.-pogroziła
mi palcem jak małemu dziecku.
-Dobrze.
Postaramy się skupić na nauce, chociaż to będzie trudne przy
niej.-klepnąłem brunetkę w tyłek i wyszedłem.
-Ej!
Co to było!?-słyszałem tylko jej oburzenie w głosie, a potem
poczułem jak wskakuje mi na plecy.
-O!
Możesz uprzedzać, że biegniesz i masz takie zamiary. A co jakbym
się wywrócił?
-Nie
marudź! Zanieś mnie na górę.
-Dobrze
księżniczko.
Już
chyba z godzinę się uczyliśmy. Znaczy ona się uczyła. Ja co
chwilę odrywałem wzrok od książki i wpatrywałem się w nią. Nie
mogłem się zupełnie skupić na materiale, który miałem powtarzać
na piątek. Szkoda, że ona się we mnie tak nie wpatruje.
-Chłopaki
będą za jakieś pięć minut.-powiedziała zerkając na telefon.
-No
oki. A mają jakiś film, czy znowu ja mam coś wybierać?
-Okaże
się, bo nic mi nie napisali na ten temat.
-Jak
tam powtarzanie?
-W
sumie dobrze, bo chyba już wszystko umiem.
-Ja
chyba też.-uśmiechnąłem się.
-Chyba
zajęło im to mniej niż pięć minut, bo już są na schodach.
-Jak...-urwałem
pytanie, gdy chłopaki weszli do pomieszczenia.
-Hi.
-Przynieśliśmy
film.-wskazał na opakowanie Zayn.
-Czy
to jest EuroTrip?-otwarłem szerzej oczy.
-Tak.
Coś z nim nie tak?
-To
jest mój ulubiony film. Uwielbiam go oglądać!
-No
to chłopaki trafili w twój gust.
-Zajmuję
łóżko!-krzyknąłem rzucając się na nie.
-To
my wylądowaliśmy przed łóżkiem Nialler. Zapowiada się
pikantnie.-objął go ramieniem.
-Dlaczego
wy mnie na to skazujecie?-zwrócił się do mnie i brunetki
blondasek.
-Nie
wybrzydzaj. On nie jest taką przeciętną partią znowu.-zażartowała.
-Choć
tu do mnie. Pobaraszkujemy razem.-Zayn poklepał miejsce koło
siebie.
-Usiądę
obok Ciebie pod jednym warunkiem. Nie dotkniesz mnie
palcem.-czarnuszek wywrócił tylko oczami i kiwnął głową na tak.
Film
minął mi w bardzo głośnej atmosferze. Wszyscy śmialiśmy się z
filmu, a raczej bardziej ze śmiechu Nialla. On wybuchał śmiechem z
niewiadomego powodu, ale my mimo to się śmialiśmy. Karoline się nie
pomyliła mówiąc, że jego śmiech jest bardzo zaraźliwy. Ja razem
z brunetką spędziłem cały czas na przytulaniu i obdarowywaniu się
delikatnymi pocałunkami. Chłopaki zaś pogodzili się może po
pięciu minutach od rozpoczęcia filmu i tarzali się ze śmiechu na
podłodze. Oczywiście nie obyło się bez docinków z ich strony co
do naszej pary, ale bardzo szybko za to dostawali. Raz rzucaliśmy w
nich poduszkami, innym razem dostali garścią popcornu. Ogólnie nie
było jak narzekać na nudę. Przy nich nie da się nudzić. Cieszę
się, że wepchnąłem się w tą chorą paczkę przyjaciół.
-My
chyba będziemy już spadać.-odezwał się Niall patrząc na Zayna.
-To
zabierzecie mnie ze sobą?-zapytała się brunetka.
-Myślałem,
że zostaniesz jeszcze chwilę i pogadamy.
-Dum-dum-dum.
Zaczyna się groźnie.-zaśmiał się farbowany.
-To
ja was odprowadzę na dół.-podniosłem się z miejsca.
-Tylko
macie mi być grzeczni. Żadnych igraszek.-zakpił ze mnie Zayn tuż
po wyjściu z pokoju.
-Żadnych
dzieci.-dodał blondyn.
-Bardzo
zabawne. Idźcie już sobie.-otwarłem drzwi.
-Pa.
-Nara.
Szybko
wróciłem do pokoju, aby porozmawiać z dziewczyną.
-To
co to za ważna rozmowa?-zaczęła siadając po turecku na łóżku.
-Chciałem
porozmawiać o tym co jest między nami.
-No
to wal śmiało. A jakie dokładnie masz do mnie pytania?
-Naprawdę podchodzisz do tego z taką lekkością? Ja szczerze mówiąc
trochę się stresuje tą rozmową. Nie wiem od czego mam zacząć.
Hm... Może od tego co nas łączy? Bo tak prawdę mówiąc ja nie mam
bladego pojęcia jak to jest. Jesteśmy para? A może tylko bardzo
bliskimi przyjaciółmi?
-Przyjaciółmi
to my jesteśmy na pewno. Jednak po dłuższym zastanowieniu ja nie
wiem czy my jesteśmy parą. Łączy nas coś więcej, ale...-spuściła
głowę.
Bez
chwili zawahania podniosłem ją za podbródek i spojrzałem
w jej, jakby szklane, oczy. Przybliżyłem twarz do jej tak blisko, że
stykaliśmy się czołami. Delikatnie musnąłem jej usta zapraszając
ją do kontynuacji. Jednak ona delikatnie pocałowała mnie w
policzek i wtuliła się we mnie. Objąłem ją w pasie i położyłem
nas na łóżku. Leżeliśmy tak i wpatrywaliśmy się w siebie.
Gładziłem jej plecy, chcąc w jakikolwiek sposób jej ulżyć.
Chciałbym wiedzieć co w tamtym momencie roiło się w jej głowie,
tak bardzo chciałbym jej pomóc.
-Będziecie
coś jeść?-uchyliła drzwi do pokoju moja mama.
-A
robisz kolację?
-Tak.
Pomyślałam, że wam coś zrobię smacznego.
-I
co wymyśliłaś?
-Kolorowe
kanapki.
-Brzmi
ciekawie i smacznie.-powiedziała Karoline i dało się usłyszeć
głośne burczenie w jej brzuchu.
-Jest
pyszne, a ty jesteś głodna.-zwróciłem się do niej i odpowiedziałem Ann- Już idziemy mamo.
Puściłem
dziewczynę i wstałem z łózka. Ona jeszcze leżała i patrzyła
prosto na mnie. Wspierała się na łokciach i śledziła każdy mój
ruch po pokoju. Podszedłem do drzwi i chwyciłem za klamkę, a ona
szybko się poderwała i podbiegła do mnie. Ujęła moją dłoń i
pociągnęła po schodach na dół. Lubiłem jak trzymała moją dłoń,
to było przyjemne uczucie. Zajęliśmy swoje miejsca przy stole,a
mama podała nam posiłek.
-To
to są te „kolorowe kanapki”.
-Tak,
a coś nie tak?-zapytała moja mama.
-Nie,
wszystko w jak najlepszym porządku.
-To
o co chodzi skarbie?
-Bo
to wygląda tak smakowicie, że aż żal mi to zjeść. Te piękne
kanapeczki. Szynka, ser, ogórek, pomidor, i mnóstwo innych warzyw.
Mogę prosić herbatkę?-zwróciła się do mnie.
-Jasne.
Już Ci zrobię.-podniosłem się z krzesła.
-Fajnie
się oglądało film?-zaczęła Ann.
-Tak.
Był bardzo zabawny. Dużo śmiechu i wspaniale spędzony czas ze
znajomymi.
-To
się cieszę.
-Mam
Cię odwieźć do domu?-rzuciłem do dziewczyny.
-Nie,
nie trzeba. Przejdę się i dotlenię.
Ten
dzień był bardzo ciężki i męczący. Poszedłem pod prysznic i
wciągnąłem na siebie piżamkę. Szybko wskoczyłem do łóżka i
przyłożyłem głowę do miękkiej poduszki. Nim się zorientowałem
odpłynąłem do krainy Morfeusza.
___________________________________________
Hej słoneczka! Na wstępie dziękuję za ponad 1000 wyświetleń. Jesteście kochani!
Pogoda się poprawia, a ja wylądowałam w gipsie. Miałam w tym tygodniu jechać na rolki z koleżanką, a złamałam sobie nogę. Przepraszam was strasznie, że nie dodaję rozdziałów, ale zwyczajnie nie mam czasu ich pisać. Myślałam, że prowadzenie tego bloga będzie prostsze... Niestety jestem w trzeciej klasie gimnazjum i mam okropnie dużo nauki przed egzaminami i każdy nauczyciel powtarza: "Masz to umieć i nie interesuje mnie, że masz inne rzeczy do nauki". Każdy myśli, że jego przedmiot jest najważniejszy. Totalny bezsens!
Co do rozdziału to ja uważam, że jest beznadziejny. Gorzej chyba być już nie mogło. ale co wy uważacie? Jak po tej rozmowie będzie między Marcelem a Karoline? Czy Marcel się zakochał i nie chce się przyznać przed samym sobą? A może brunetka nic do niego nie czuje? Czy Marcel poniesie konsekwencje wybryku w szkole?
Odpowiadajcie!
![]() |
| Have a nice day :D |
___________________________________________
Hej słoneczka! Na wstępie dziękuję za ponad 1000 wyświetleń. Jesteście kochani!
Pogoda się poprawia, a ja wylądowałam w gipsie. Miałam w tym tygodniu jechać na rolki z koleżanką, a złamałam sobie nogę. Przepraszam was strasznie, że nie dodaję rozdziałów, ale zwyczajnie nie mam czasu ich pisać. Myślałam, że prowadzenie tego bloga będzie prostsze... Niestety jestem w trzeciej klasie gimnazjum i mam okropnie dużo nauki przed egzaminami i każdy nauczyciel powtarza: "Masz to umieć i nie interesuje mnie, że masz inne rzeczy do nauki". Każdy myśli, że jego przedmiot jest najważniejszy. Totalny bezsens!
Co do rozdziału to ja uważam, że jest beznadziejny. Gorzej chyba być już nie mogło. ale co wy uważacie? Jak po tej rozmowie będzie między Marcelem a Karoline? Czy Marcel się zakochał i nie chce się przyznać przed samym sobą? A może brunetka nic do niego nie czuje? Czy Marcel poniesie konsekwencje wybryku w szkole?
Odpowiadajcie!

Rozdział cudo. Oni muszą być razem!!! xx I wracaj szybko do zdrowia <3
OdpowiedzUsuń