26 kwietnia 2014

Rozdział dwunasty


 Przeczytaj notkę pod rozdziałem!
CZYTASZ=KOMENTUJESZ 
xoxo





    Dzisiaj nic specjalnego nie miało się wydarzyć. Ciągle się tylko uczę, chodzę do szkoły i spotykam się ze znajomymi. Wbrew pozorom to może być bardzo męczące. Moja kochana mama wpadła na pomysł, abym nie szedł dziś do szkoły, tylko na zakupy. Musi sobie kupić jakąś sukienkę i nowe szpilki. Lubię z nią chodzić do galerii. Świetnie się z nią bawię wtedy, bo mamy wspaniały kontakt. Jak tylko znów mogę być sobą to stosunki między nami nie są już takie chłodne.
    Rano obudziłem się z uśmiechem na twarzy. Coś chyba mi się śniło, ale nie pamietam co. Mój pokój był oświetlony promieniami słońca wpadajacymi przez okno. Przeciągnąłem się i wstałem zastanawiając się co założę na siebie. Odsunąłem drzwi od szafy i westchnąłem. W ostateczności zdecydowałem się na coś wygodniejszego, bo zapowiadał się długi dzień. Wyciągnąłem beżową koszulkę, czarną bluzę na zamek i czarne spodnie. Po założeniu ubrań udałem się do kuchni.
-Cześć.
-Hej. Dłużej nie dało się spać? Mieliśmy wyjść o 12:00, a jest 12:30.-upiła łyk kawy.
-Daj spokój. Jak już mam wolne w środku tygodnia to się wyśpię.-wyszczerzyłem się wywołując u niej śmiech.
-Jedz i wychodzimy.-rzuciła wychodząc z kuchni.

    Postanowiliśmy pojechać najpierw do galeri, potem zjeść lunch i na koniec wrócić do domku na miły wieczór we dwoje.
-To gdzie najpierw madame?
-Myślę, że do Zary. Zawsze tam coś znajdę dla siebie.
-Okey. Kierunek Zara!-zaśmiałem się.
    Moja mama wpadla w jakiś zakupowy szał. Weszliśmy do sklepu, a ona zaczęła zabierać wszystkie rzeczy jakie jej się spodobały. Nie ważne, czy była to koszula, sukienka, spódnica, czy spodnie musiała to przymierzyć. Do przymierzalni szedłem cały obładowany jej rzeczami. Wpadła do kabiny i zaczęła przymierzać...
-W tej wyglądasz fantastycznie. Idealnie podkreśla twoją figurę. Musisz ją wziąć!
-Na pewno nie jest za krótka? Gdzie ja założę taką sukienkę Marcel?
-Jest eleganka i idealna na różne imprezy. Jest uniwersalna. Założysz ją wszędzie! Jak ty jej nie kupisz to ja Ci ją kupię i będę Cię zmuszał, żebyś ją nosiła.
-Dobra, jesteś przekonujący. Wezmę ją.-wywróciła oczami.
-Przymierz jeszcze te rurki, które tam wybrałem. Bardzo mi się podoba ten materiał.
-Dobra.-zniknęła za drzwiami.
-Możesz szybciej?
-Już, już!
-Myślę, że będziesz wyglądać zajebiście!
-No i jak?-uchyliły się drzwiczki, a ja zaniemówiłem. Jakbym był starszy to na pewno obróciłbym się za nią na ulicy. Szary materiał z czarnym, drobnym motywem kwiatowym idealnie się układał na zdgrabnych nogach Ann.
-Ja... Chwileczkę.-wpadłem na genialny pomysł.
Uznacie mnie za totalnego idiotę, ale poszedłem po dziewczynę, która układała tam ciuchy. Ann nigdy by mi nie uwierzyla co do tych spodni. Ona jest uparta jak osioł. Nic nie da sobie powiedzieć.
-Hej mam do ciebie prośbę. -zwróciłem sie do uroczej blondynki.
-Słucham.
-Pomogłabyś mi przekonać moją mamę, że wygląda fajnie w spodniach, ktore jej wybrałem?
-Nie ma problemu.-uśmiechnęła się i pokazała dwa dołeczki w policzkach.
-Przyprowadziłem Ci wiarygodną osobę. Mnie nie uwierzysz jak powiem Ci, że wyglądasz w nich jak bogini.
-Marcel jesteś głupi. - zaśmiała się.
-Ja uważam, że on ma rację.  Ten materiał idealnie podkreśla Pani szczupłe nogi i do tego optycznie wydają się dłuższe. Ja na Pani miejscu bym je wzięła.
-Tak mówisz?
-Dzięki za pomoc.  Możesz wrócić do pracy. - obdarowałem dziewczynę przyjaznym uśmiechem.
-Dzięki za pozwolenie Styles. - odwróciła się, a mnie zamurowało na chwilę.
-Skąd wiesz jak się nazywam?
-Chodzę z Tobą do szkoły i tańczyłeś ze mną na imprezie u Matta. - puściła mi perskie oko.
-Aha. Nic nie pamiętam.-szeptałem tak, żeby mama nic nie słyszała.
-Do zobaczenia w szkole.
-No to do kasy. Teraz pójdziemy do obuwniczego. Jakieś nowe szpilki mi sie przydadzą. - ominęła mnie i udała się do kasy. 


-To może te przymierz. - podałem jej parę beżowych szpilek z ćwiekami na pięcie.
-Całkiem ładne. - dodała odbierając obuwie.
-I jak?
-Bardzo wygodne. Wezmę je.
  Jeszcze godzinę chodziliśmy po centrum handlowym. Kupiłem sobie czarne Air Maxy, bo już dawno miałem taki zamiar.  Mama wybrała mi jeszcze dwie czarne bokserki z jakimiś kolorowymi nadrukami.
-To co powiesz na coś tłustego i kalorycznego?-zaproponowałem głodny jak wilk.
-Masz ochotę na McDonald's?
-Bardzo. Już dawno nic tam nie jadłem.
-No to chodź. - pociągnęła mnie w stronę knajpy.
   Po odebraniu zamówienia usiedliśmy przy stoliku i zaczęliśmy spożywać. Na początku nikt sie nie odzywał, ale Ann nagle coś olśniło.
-Opowiesz mi co jest miedzy tobą, a Karoline?
-To znaczy?-udawałem totalnego idiotę.
-Mówiłeś, że nie jesteście razem, ale przyjaciele nie zachowują sie tak jak wy.
-Jesteśmy przyjaciółmi,  tylko trochę innymi. Nie jesteśmy parą w dalszym ciągu. Jest nam dobrze tak jak jest teraz.
-Ale powiesz mi jeśli między wami do czegoś dojdzie?
-Jasne! Będziesz pierwsza. - chwyciłem jej dłoń i ścisnąłem.
-To z Niallem i Zaynem tworzycie taką paczkę przyjaciół?  Często przychodzą. Śmiejecie się tak, że ja was słyszę na dole. Fajnie, że wreszcie znalazłeś prawdziwych przyjaciół. Jestem bardzo szczęśliwa. - gładziła kciukiem moją dłoń.
-Też się cieszę, że ich mam. To taki mój skarb, który muszę cenić. Nasza więź rośnie z dnia na dzień, ale jeden ruch, jedno słowo i wszystko legnie w gruzach.  Muszę być ostrożny. Już zapomniałem jak to jest mieć przyjaciół i o nich dbać. - skrzywiłem sie na wspomnienie przeszłości.
-Wszystko będzie dobrze. To już zamknięty rozdział. - chyba się domyśliła o czym pomyślałem.
   Włuczyliśmy sie jeszcze po sklepach patrząc czy nie ma czegoś fajnego. Wychaczylem tylko koszulkę z napisem: "Fuck You", a na dole jest dopisek: "PS I Love You." Przypadła mi do gustu,  więc ją kupiłem.
-Mam dla ciebie niespodziankę. - powiedziałem wsiadając do auta.
-Już się boję co tym razem wymyśliłeś. - zachichotała cicho.
-Bądź grzeczna to się dowiesz. - zawiązałem jej oczy przepaską.
   Jechałem dłuższa trasą,  żeby nie domyśliła się, gdzie ją wiozę. Krążyłem między uliczkami mista, a ona wciąż powtarzała: „Daleko jeszcze?”. Jak jakaś starta płyta. Na miejsce dowiozłem ją po około dwudziestu minutach. Wyskoczyłem z auta, aby otworzyć jej drzwi.
-Gdzie jesteśmy?
-Możesz ściągnąć przepaskę.
-Marcel...-zakryła twarz dłońmi- To jest nasza restauracja? Tak dawno razem tu nie byliśmy, już tak dawno wspólnie nie jedliśmy.
-Zapraszam do środka madame.-otworzyłem drzwi i zaprosiłem ją ręką do środka.
-Stolik na nazwisko Styles.-zwróciłem się do kierownika sali.
-Już sprawdzam.-przejechał palcem po księdze na kontuarze.
-Co dziś jemy?-zapytała mnie mama.
-Zobaczysz.
-Wszystko się zgadza. Zapraszam do stolika.
    Lawirowaliśmy między stolikami idąc za wysokim, dobrze zbudowanym mężczyzną. Zaprowadził nas do stolika. Został on przygotowany tak jak o to poprosiłem. Czerwony obrus, zapalone świece i nastrojowa muzyka. Miałem nadzieję, że jej się spodoba. Myślała pewnie, że zapomniałem o jej święcie. Kelnerka w idealnym momencie przyniosła mi bukiet czerwonych róż, który wcześniej zamówiłem.
-Marcel pamiętałeś?-odwróciła się do mnie, a jej oczy lśniły.
-Oczywiście, że pamiętałem.-wręczyłem jej kwiaty- Nie mogłem o tym zapomnieć.
-Jesteś taki kochany.-zarzuciła mi ręce na szyję.
-Może już usiądziemy?
-Kocham Cię.
-Ja ciebie też.
    Spożywaliśmy kolację we dwoje. Towarzyszyły nam śmiechy i całkiem dobre poczucie humoru. Cieszyłem się jak dziecko tym, że sprawiłem jej tak ogromną przyjemność. Na okrągło mówiła jak bardzo dziękuje mi za taką niespodzinkę.
-To było urocze. Jeszcze raz Ci dziękuje.-powtórzyła jeszcze raz jak wychodziliśmy z restauracji.
-Wiem. Już mi to mówiłaś dzisiaj.-śmiałem się otwierając jej drzwi od auta.
-To co będziemy dziś jeszcze robic?
-Jedziemy do domu. Tam oglądniemy sobie jakiś film.-ukazałem dołeczki w policzkach.

    Ann zmęczona dniem zaległa na kanapie przed telewizorem. Ja skierowałem się do kuchni. Przygotowałem miskę popcornu, do innej nasypałem żelki, a w trzeciej wyłożyłem ciastka. Szklanki napełniłem sokiem jabłkowym i wszystko zabrałem na tacy do salonu. Położyłem na ławie tuż obok nóg mojej mamy.
-Co wybrałaś?
-Myślałam nad „Charlie St.Cloud”.-pokazała na płyte w jej dłoni.
-Świetny wybór.-podszedłem do DVD i załączyłem film.
    Wygodnie rozsiedliśmy się na kanapie i zaczęliśmy oglądać pochłaniając przygotowane wczesniej pyszności.
    Film był o szesnastoletnim Charlie'm St. Cloud, który cudem uniknął śmierci w wypadku samochodowym. Jego młodszy brat, Sam, umarł podczas reanimacji. Mijały lata, a Charlie wciąż mieszkał w rodzinnym miasteczku w Nowej Anglii. Kosił trawniki i dbał o groby na starym cmentarzu, gdzie pochowano Sama. Po wypadku został obdarzony zadziwiającą zdolnością: mógł widywać zmarłego, rozmawiać z nim, a nawet grać z duchem Sama w baseball.
Pewnego dnia w jego zorganizowane życie wkracza Tess Carroll, wspaniała i silna młoda kobieta, planująca samotny rejs dookoła świata. Niepowtarzalne uczucie, które ich połączyło, stało się początkiem dramatycznych zdarzeń, prowadzących do wyboru między śmiercią i życiem, przeszłością i przyszłością, przyzwyczajeniem i zmianami.
-I jak?
-Myślę, że to fantastyczny film. Muszę go oglądnąć z Amandą.
-Ann, Mam do Ciebie pytanie.
-Słucham.-podniosła się z mojej klatki piersiowej i spojrzała mi w oczy.
-Co się stało z Markiem? Rozstaliście się? Mam nadzieję, że wszystko okey.-ująłem jej dłoń.
-Słuchaj...-mocniej ścisnęła moją rękę-To skomplikowane. To...To takie, eh.-otarłem łzę spływającą po jej policzku. Mocno wtuliła się we mnie i zaczęła szlochać. Już dawno nie widziałem jej w takim stanie. Nie pamiętam kiedy ona płakała, aż tak bardzo. Odsunęła się i nabrała dużo powietrza.- Marka już nie ma. Umówilismy się, a on mnie wystawił. Rozumiesz, zwyczjnie mnie wystawił. Myślałam, że to fantastyczny facet, ale widocznie się pomyliłam. Nie wiem co zrobiłam nie tak. Zwyczajnie przestał mnie kochać? To wszystko mnie przytłacza. Myślałam, że nam się ułoży. Myślałam, że będzie jak w bajcie. Jednak dalej się nie nauczyłam, że życie to nie "love story". Mam Ciebie i to mi chyba wystarczy.-przyciągnąłem ją do siebie i mocno przytuliłem.
-Co za dupek. Obiecał mi, że nigdy cię nie skrzywdzi. Mówił, że mu zależy. Znów się zawiodłem. Co za palant. Jak do dorwę to mu nie daruję! Jebany skurwysyn. Mordę mu tak obiję, że własna matka go nie pozna, a najlepszy chirurg będzie miał problem z poskładaniem go w całość. Parszywa świnia! Nie odpuszczę mu!
   Wszystkie emocje skumulowały się we mnie i przybierały na sile. Miałem wrażenie, że zaraz wybuchnę jak tykająca bomba. Cudownym dopełnieniem wieczoru był sms, którego najmniej się teraz spodziewałem:


"A może odszedł z tego świata?"
-M

   ŻE CO PROSZĘ!? Odszedł z tego świata? Nie możliwe, że on go zabił. Byłby w stanie się do tego posunąć, żeby pokazać mi że bliscy będą cierpieć przeze mnie? Wątpię, żeby podjął tak ryzykowny krok. A może... To by było bez sensu. Zbyt by się naraził. Wiedziałby, że będę prowadził dochodzenie na własną rękę. A moze o to chodzi? Może chce się ujawnić, a może podłoży mi nogę? Sam już nie wiem co mam na ten temat myśleć. Jest na tyle groźny? Może chce skrzywdzić mnie, ale dlaczego wykorzystując moich bliskich?
 
_________________________________________

   Witajcie kochani! Dziękuję za tyle wyświetleń! Tak jak obiecywałam rozdział dziś się pojawił. W gipsie jestem do 5 maja i jestem już po egzaminach, wiec mam teraz mnóstwo czasu, żeby pisać rozdziały. Myślę, że teraz jak mam już luz to rozdziały będą się pojawiać co trzy dni. 
   Po raz kolejny apeluje do was o komentarze. Jest ich naprawdę mało. To mnie smuci kiedy ja dodaje rozdział, a komentarze się nie pojawiają. Największy szał to są 3 komentarze. Bardzo was proszę, żebyście dali znak, że przeczytaliście. Wasza wypowiedź mnie  na pewno zmotywuje, bo wiem, że mam dla kogo to pisać. Jeszcze większa ochota mnie nachodzi jeżeli odpowiadacie na moje pytania pod rozdziałami. Proszę was, bądźcie aktywni!
   A jak wam się podoba dwunastka? Poszlibyście normalnie do pracownicy w sklepie i poprosili o radę tak jak zrobił to Marcel? Kto z was myślał, że Hazza jest taki romantyczny? Czy "M" Zrobił coś Markowi? Czy Nasz bohater będzie prowadził śledztwo?
   Czekam na wasze odpowiedzi :D

1 komentarz:

  1. Mega. Słodki rozdział. I biedna Ann. Czekam na next :* @Vickey__2412

    OdpowiedzUsuń