13 lipca 2014

Rozdział szesnasty

CZYTASZ=KOMENTUJESZ :*


   Rano obudziły mnie ciepłe promienie słońca wpadające przez otwarte okno oraz lizanie po twarzy. Moja słodka kotka leżała tuż obok mnie i usilnie chciała zwrócić na siebie uwagę. Wziąłem ją na ręce i zacząłem gładzić jej miękkie futro. Ptaki śpiewały, a miasto budziło się do życia. Wstałem z łóżka i podszedłem do okna. Oparłem się o parapet i wciągnąłem do płuc rześkie powietrze. Wziąłem swój telefon i podłączyłem go do wieży, uprzednio wypuszczając kota z objęć. Głośna muzyka rozległa się w moim pokoju. Podszedłem do szafy i wybrałem moje czerwone dresy oraz zwykły szary T-shirt. „Nie ma co się stroić”, przecież miałem tylko sprzątać. Wykonałem poranną toaletę i udałem się na dół.
   Postanowiłem przygotować śniadanie dla nas. Jak to ja, postawiłem na zwykłe kanapki z wędliną, serem i pomidorem oraz gorącą herbatą dla mnie i kawą dla Ann.
- To ty puściłeś tą muzykę? - zapytała Ann, gdy pojawiła się w kuchni.
- Tak ja. - uśmiechnąłem się biorąc gryza kanapki.
- Podłącz ten telefon tu na dole. Sprzęt jest lepszy. - wskazała na wierzę w salonie.
- Dobry pomysł! - poszedłem do pokoju po telefon i podłączyłem go na dole.
- Widzisz. Zdecydowanie lepiej. - uśmiechnęła się do mnie.
- Idziesz gdzieś dziś?
- Spokojnie. Ulotnię się na czas imprezy. Już poinformowałam Am, że idziemy do klubu, a potem śpię u niej. Spokojnie nie zrobię Ci nalotu na chatę. Nie musisz się martwić. - upiła łyka kawy, wciąż spoglądając na mnie.
- Szybka jesteś. - patrzyłem na nią cały czas.
- Czemu tak na mnie spoglądasz?
- Czekam, aż odłożysz kubek.
- Dobrze...- powoli odłożyła kubek na blat, a ja porwałem ją w objęcia. Kręciliśmy się w kółko.
- Dziękuję! - wydarłem się najgłośniej jak mogłem.
- Postaw mnie na ziemię! - uderzała mnie pięściami w plecy i chciała się wyrwać.
- Już dobrze! - wykonałem jej prośbę.
- Nie ma za co. - uśmiechnęła się.
- Muszę posprzątać cały dom. - skrzywiłem się na samą myśl.
- Takie uroki. Tylko pamiętaj: Na imprezie do mojej sypialni nie ma wstępu.
- To zamknij ją na klucz i po problemie. - zabrałem kubek herbaty wychodząc z pomieszczenia.
   Podszedłem do telefonu i napisałem sms do Karoline:

"Pomożecie mi posprzątać cały dom? xo"

*Karoline*

"Jasne! Będziemy za 15 minut. Wziąć coś ze sobą?"

*Ja*

"Nie, wszystko mam. Może jedynie rękawiczki."

*Karoline*

"Przybywamy!" 

   Na powrót podłączyłem telefon do wierzy i udałem się do łazienki po potrzebne środki czyszczące. Wybrałem wszystkie możliwe chemikalia do kurzy, szkła i drewnianych paneli. W szafce znalazłem również cudowne, żółte rękawiczki, które założyłem. Zabrałem wiaderko pełne środków do salonu i zacząłem sprzątać.
- Siemaneczko! - starym zwyczajem Niall wszedł bez pukania.
- Znowu nie pukasz! - zaśmiał się Zayn.
- Cześć Papa Smerfie. - wszyscy wybuchnęli śmiechem, a ja stałem jak idiota, zastanawiając się o co im chodzi. Dopiero, gdy spojrzałem na spodnie zorientowałem się, że z ich powodu tarzają się na ziemi.
- Bardzo zabawne. - powiedziałem rzucając szmatą w niego.
- Ej! - oburzył się.
- Nie marudź tylko sprzątaj.
- Dobra, już dobra. - podniósł ręce w geście poddania.
- To co mamy robić. - zapytała dziewczyna naciągając niebieskie rękawiczki na dłonie.
- Ty i Niall posprzątajcie dół, a ja z Zayn'em uprzątniemy górę. - odpowiedziałem uśmiechając się szeroko - Tyle powinno wam wystarczyć do ogarnięcia tego. - dałem im potrzebne środki.
- No to do roboty! - Zayn podniósł miotełkę do góry i podążył na piętro, a ja za nim.
   Z pomocą przyjaciół cały dom posprzątany był już po dwóch godzinach. Mogliśmy przejść test "białej rękawiczki". Nigdzie nie było kurzu, podłogi lśniły jak nowe, a dywany były odkurzone. Pozostało nam jeszcze tylko przemeblować salon i ogarnąć ogród. Wszyscy zebraliśmy się w salonie i oparci o ścianę zastanawialiśmy się jak ustawić meble, żeby jakoś zrobiło się tu przestronniej. 
- A może wyniesiemy fotele do góry, a kanapę przesuniemy pod okno? - ciszę przerwał monolog dziewczyny - Moglibyśmy również zwinąć dywan i schować go w pokoju twojej mamy. Wtedy byłby parkiet wolny i można by na nim tańczyć.
- Nawet jak ktoś zwymiotuje to łatwiej zetrzeć to z podłogi, niż prać cały dywan. - dodał Zayn.
- Wiesz z doświadczenia? - zaśmiał się Niall.
- Niestety tak.
- Uuu...- skrzywiłem się na samą myśl, że musiał to prać.
- Sama mam to wszystko przenieść czy mi pomożecie? - stanęła z założonymi rękami dziewczyna.
   Według wytycznych brunetki zorganizowaliśmy więcej miejsca w pokoju. Fotele z salonu teraz gościły w moim pokoju, a kanapa była pod oknem.
- No i po kłopocie.
- Jeden kłopot z głowy, ale jest następny. Co z muzyką? - wszyscy spojrzeli na mnie, po pytaniu Zayn'a.
- Już dzwonię do PJ. Mam nadzieję, że się zgodzi i przyjedzie tu z całym swoim sprzętem.
- No to na co czekasz? Dzwoń! - pośpieszał mnie Niall.
   Wybrałem numer do kolegi i włączyłem na głośnomówiący, żeby wszyscy słyszeli. Jeden sygnał. Drugi sygnał. Trzeci sygnał. Czwarty sygnał.
- Chyba nie odbierze. - stwierdził Zayn.
- Słucham? - odezwał się głos.
- Hej PJ, mówi Marcel.
- O cześć stary!
- Słuchaj, mam do ciebie sprawę. Mógłbyś przyjechać dziś do mnie na imprezę i być DJ. Nie znam lepszego gościa od muzyki.
- Czekałem, aż o to poprosisz. To będzie przyjemność grać na takiej imprezie. przyjadę za jakąś godzinę rozstawić swój sprzęt.
- Wyśle Ci sms'em mój adres. Do zobaczenia. - rozłączyłem się i wysłałem sms.
- A co z alkoholem i całą resztą? - zapytał Niall.
- To ja z Zaynem pojadę do sklepu, a wy ogarnijcie ogród. - powiedziała Crazy, ciągnąc chłopaka za sobą w stronę drzwi.
   Razem z Niall'em poszliśmy przygotować ogród, by goście mogli tez bawić się przy basenie. Skosiliśmy trawę oraz przygotowaliśmy leżaki.
   Po godzinie, tak jak mówił, zjawił się PJ. Pomogliśmy mu wnieść sprzęt i rozstawić go. Przed telewizorem ustawiliśmy konsolę, a głośniki stały w rogach pokoju. Kable ciągnęły się po całym pokoju, lecz jakoś je poukładaliśmy, żeby nikt się o nie nie zabił. Chwilę później przyszła Karoline z Zayn'em. Wyłożyliśmy na blaty w kuchni oraz na stół w salonie alkohol, kubeczki i jakieś przekąski. Mieliśmy jeszcze godzinę do przyjścia pierwszych gości, więc postanowiliśmy sobie popływać, bo pogoda była fantastyczna. 
- Kto ostatni ten gapa! - krzyknął Niall i zaraz był już w basenie.
   Wziąłem Karoline na ręce i wrzuciłem ją do basenu, a sam zostałem wepchniety prze Zayn'a. Sam jednak nie wszedł, więc postanowiliśmy mu pomóc. Wyszliśmy z basenu i zaczęliśmy go gonić. Całkiem przypadkiem się poślizgnął i wpadł, a my wskoczyliśmy za nim. Zayn wskoczył na Nialla jak poparzony.
- Co ty robisz? - śmiał się blondasek.
- Nie umiem pływać. - przytulił się mocniej do przyjaciela.
   Pokazałem do Karoline na migi, żeby ułożyła się na mnie tak samo jak czarnuszek na farbowanym. Dziewczyna zrobiła to i zaczęliśmy się śmiać.
- Nie umiem pływać. - przedrzeźniała Zayna.
- To nie jest zabawne! - oburzył się.
- To nie jest zabawne!
- Przestań! - zagroził jej palcem czego pożałował po chwili, bo prawie spadł z przyjaciela.
- Przestań! - wciąż go przedrzeźniała.
- Zayn wchodź na barana. Będzie bitwa! - krzyknął Niall do mulata.
- A jak się utopię?
- Postaramy się, żebyś się nie utopił. Nikt nie chce trupa w basenie. - zaśmiała się brunetka wchodząc mi na barana.
   Crazy twardo biła się z Zackiem, a ja z Niallem. Było bardzo przyjemnie. Ta zabawa w basenie zajęła nam tyle czasu, że mieliśmy tylko piętnaście minut przed przybyciem gości.
- Przecież ja nie zdążę! - wyleciała z basenu, krzycząc.
- Dla mnie możesz zostać tak! - krzyknąłem za nią.
- Dla mnie też! - wrzasnęli równocześnie.
   Wyszedłem z basenu i poszedłem do swojego pokoju. Tam osuszyłem ciało ręcznikiem i wysuszyłem włosy. Wybrałem moje czarne AirMaxy, jasne, jeansowe rurki z niższym krokiem, czarną bokserkę i niebieską koszulę w czarną kratę. Stanąłem przed ogromnym lustrem w pokoju "Jest okey". Zszedłem na dół do chłopaków i zaczęliśmy rozmawiać. Zwykłe tematy. Zapytałem PJ jaką przygotował składankę na dzisiejszy wieczór i puścił mi parę kawałków. Zapowiadała się wspaniała impreza. Nasze rozmowy przerwała Karoline, która stanęła na szczycie schodów. "Wow" to było chyba jedyne co mogłem wtedy powiedzieć. Miała na sobie krótką, czerwoną spódniczkę, białą prześwitującą bluzkę bez rękawów i czarne buty na koturnie. Do tego mocne, czarne kreski na oczach i złote bransoletki. Wyglądała nieziemsko, a chłopaki całkowicie mnie popierali wpatrując się w nią nieprzerwanie.
- Wyglądasz... Am...- jąkał się Zayn.
- Tak. Ty też całkiem dobrze. - zaśmiała się.
   Podszedłem do niej pewny siebie. Objąłem ją w pasie i złączyłem nasze usta w namiętnym pocałunku.
- Wyglądasz ślicznie kochanie. -uśmiechnąłem się.
- Dziękuję.
- Będę musiał mieć cię na oku dzisiaj. 
- Będę grzeczna. Obiecuję.
- Koniec tego dobrego gołąbeczki. - odezwali się znajomi wparowując do domu.
   Pierwsi znajomi zaczęli się schodzić, a było ich sporo i co raz więcej. PJ zaczął puszczać szybkie bity i wszyscy zaczęli tańczyć. Impreza już zaczęła się nieźle rozkręcać kiedy dostałem sms:

"Wpadnę do Ciebie na imprezę"
-M

- Co się stało? - zapytała dziewczyna.
- Znowu on? - ciągnął Niall.
- Chodźmy do twojego pokoju. Muszę wam coś powiedzieć. - pociągnęła mnie za rękę brunetka.
- To o co chodzi? - zapytał Zayn siadając na łóżku.
- Ty dostajesz te smsy, prawda? - kiwnąłem głową zgadzając się z nią - Ja też je dostaję.
- Jak to? - podeszliśmy do niej.
- Co jakiś czas dostaję sms typu: "Rób tak dalej", "Przydajesz się na coś". Wszystkie są podpisane od "M". Ja nie wiem kto je przysyła i o co mu chodzi. 
- Tak dłużej być nie może. To się musi skończyć. On tu będzie. - mówiłem zdenerwowany.
- Jak to? - zdziwiła się dziewczyna.
- Napisał mi sms, że się pojawi na imprezie. Mam zamiar go dorwać. 
   Nagle w pokoju zabrzmiał dźwięk przychodzących wiadomości. Wszyscy wyciągnęliśmy telefony.
- Też macie od "numer zastrzeżony"? - zapytał Niall.
- "Do zobaczenia-M" - przeczyła na głos Karoline.
- Teraz ma wszystkie nasze numery. Ciekawe co będzie dalej. Będziemy mieli kogoś zabić? - wkurzył się Zayn.
- Teraz się bawmy. Potem coś wymyślimy. - powiedziałem chwytając dziewczynę za rękę i prowadząc na parkiet.
   Tańczyliśmy we dwójkę przez cały czas. Nasz taniec przeplatany był delikatnymi pieszczotami i pocałunkami. "Jest mi z nią tak nieziemsko". Chłopaki stali gdzieś w oddali i przyglądali się naszym ruchom. Co chwilę brali łyk piwa i lustrowali panienki. "Co się stało z Zaynem?", "Gdzie ten ogier?". Zauważyłem, że od jakiegoś czasu jakiś gościu mi się przygląda. Był ubrany w czarną bluzę i w lewej ręce trzymał piwo, prawej nie widziałem. Gdy przyglądałem mu się uważniej wyciągnął prawą rękę zza siebie i powąchał czarną różę. Nie miałem wątpliwości, że to "M". Przeprosiłem dziewczynę i natychmiast ruszyłem w kierunku nieproszonego gościa. Wybiegłem przed dom i tylko zobaczyłem jak znika za bramką. Ruszyłem za nim. Szedłem uliczkami i starałem się go nie zgubić. Moje umiejętności kamuflażu są słabe, więc liczyłem na cud, że mnie nie zauważy. Szliśmy tylko chwilę, ale dotarliśmy do lasu. Szedłem za nim najciszej jak się dało. Nie chciałem go zgubić. Podążałem dalej przed siebie, ale w lesie było ciemno i trochę mglisto. Zanim się zorientowałem postaci już nie było. "Zgubiłeś go!". Ja za to zupełnie nie wiedziałem gdzie jestem. Nawet nie wiedziałem skąd przyszedłem. Jednak chciałem zawrócić i spróbować wrócić. Odwróciłem się i...
______________________________________________

Jak myślicie, co stanie się z Marcelem? Zostanie porwany? Pozna "M"? A co gorsza, może zginie? Mam nadzieję, że podoba wam się szesnastka. :3